Czwartkowa sesja na GPW przebiegła bardzo spokojnie. Indeks WIG20 kosmetycznie zmienił swoją wartość (0,2%) i zakończył sesję na poziomie 1113 pkt. Inwestorzy zawarli transakcje o wartości 120,6 mln zł, co oznacza spadek w stosunku do środy o 30%.

Polski rynek wyraźnie wczoraj odstawał na niekorzyść w stosunku do mocno wzrostowych giełd europejskich. Zdaniem specjalistów, było to spowodowane niepokojem co do konsekwencji dymisji rządu w Holandii. Rynek obawiał się też sobotniego referendum w Irlandii, którego wynik może zaważyć na tym, kiedy Polska zostanie przyjęta do Unii Europejskiej.

Największą wartość obrotów zanotowano na akcjach Pekao. Właściciela zmieniły walory za ponad 40 mln zł, co stanowiło 30% obrotów na całym rynku. Papiery banku straciły 1,2%. W ostatnim czasie zyskały one jednak ponad 10%, więc wczoraj inwestorzy mogli zacząć realizować zyski. Mocno handlowano Telekomunikacją Polską (22,5 mln zł), której kurs nie zmienił się. Zainteresowaniem inwestorów cieszył się także PKN ORLEN. W przypadku firmy paliwowej w najbliższych dniach należy spodziewać się złożenia przez nią i Rotch Energy formalnej oferty konsorcjalnej na kupno Rafinerii Gdańskiej. Wczoraj papiery ORLENU podrożały o 0,9%, przy obrotach wynoszących 11,7 mln zł.

Znaczne ruchy cen były wczoraj "specjalnością" niedużych spółek, często z problemami finansowymi. Najmocniej, bo aż o 9%, podrożał Swarzędz. Na drugim biegunie znalazły się papiery Simple (-10,7%). Zdaniem specjalistów, czwartkowa sesja w Warszawie mogła być ostatnią tak spokojną w najbliższym czasie. Jeżeli na tle konfliktu o przyszłości polskiej energetyki oraz być może polskiego przemysłu paliwowego, dojdzie do kryzysu w koalicji rządzącej, inwestorzy zagraniczni mogą w pośpiechu wyprzedawać polskie akcje. Wszystko zależy od wczorajszych i dzisiejszych uzgodnień między PSL a SLD-UP.