Szef resortu pracy Jerzy Hausner podsumował wczoraj pierwszy rok swojej działalności. Do największych sukcesów minister zaliczył m.in. sprawne wprowadzenie rządowego programu "Pierwsza Praca", dzięki któremu udało się zahamować wzrost bezrobocia. Jednym z jego skutków było to, że nie nadeszła spodziewana fala rejestracji w urzędach pracy tegorocznych absolwentów, bo 80 tys. z nich skorzystało z różnych form pomocy w ramach "Pierwszej Pracy". Z danych ministerstwa wynika, że we wrześniu liczba bezrobotnych wzrosła zaledwie o 8 tys., podczas gdy w ubiegłym roku wzrost ten wyniósł 27 tys. Stopa bezrobocia we wrześniu powinna więc utrzymać się na poziomie z sierpnia, kiedy wyniosła 17,4%.
Minister pracy ocenia jednak, że jego resort ma jeszcze dużo do zrobienia. Jednym z ważnych problemów do rozwiązania pozostają kłopoty z finansowaniem Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który zajmuje się wypłatami pensji dla załóg upadłych przedsiębiorstw. Obecnie zadłużenie FGŚP wynosi ponad 100 mln zł, jednak nie ma opóźnień w wypłatach świadczeń, gdyż fundusz korzysta z kredytu. - Ale tak nie może być wiecznie. Chciałbym doprowadzić do sytuacji, aby fundusz nie musiał finansować się z kredytu a robił to z własnych środków. W tym celu trzeba jednak podnieść obowiązkową składkę, odprowadzaną przez pracodawców od pensji zatrudnionych, z obecnych 0,08%, do 0,4% - uważa J. Hausner. W jego opinii, składkę należy podnosić stopniowo, aby nie powiększać gwałtownie kosztów pracy. Dlatego proces ten będzie rozłożony w czasie. Docelową wielkość składka osiągnie w 2004 roku. - Mogę zapewnić, że nie wzrośnie ona do poziomu sprzed kilku lat, gdy wynosiła 1% - powiedział szef resortu pracy.