Gdyby spotkał Pan na ulicy swojego wyborcę i musiał mu wyjaśnić, co to jest traktat nicejski, to co by mu Pan powiedział?
Traktat nicejski to zbiór decyzji Unii Europejskiej, podjętych na szczycie w Nicei, na którym przedstawiciele państw członkowskich UE postanowili, że poszerzą swój skład o nowe państwa. Dotąd były to tylko polityczne deklaracje. Ponadto opracowano reguły funkcjonowania Unii Europejskiej w sytuacji, gdy będzie ona liczyła 27 członków, a więc już po rozszerzeniu. W związku z tym uważa się, że traktat nicejski otworzył drogę do rozszerzenia Unii Europejskiej, wyznaczając liczbę mandatów należnych poszczególnym krajom w parlamencie europejskim, liczbę głosów w Radzie Unii Europejskiej, liczbę komisarzy, sposoby podejmowania decyzji. A więc to, co zapisano w Nicei, to nowe reguły działania UE w związku z przyjętym założeniem, że będzie ona liczyć 25 i więcej państw członkowskich.
Czy wynegocjowana przez Polskę pozycja uwidoczniona w traktacie nicejskim w pełni oddaje potencjał naszego kraju?
Uważam, że tak. Warunki, jakie wynegocjowaliśmy, uwzględniają zarówno potencjał ekonomiczny, demograficzny, jak i terytorialny Polski. Lokują nasz kraj w szóstce największych państw, które znajdą się w powiększonej Unii. Odpowiada nam to, że znajdujemy się w grupie takich krajów, jak Francja, Hiszpania, Włochy czy Wielka Brytania.
Dlaczego w Irlandii, w sprawie przyjęcia tego traktatu musi odbyć się referendum?