Reklama

Wierzę, że zwycięży zdrowy rozsądek

Z Józefem Oleksym, przewodniczącym sejmowej Komisji Europejskiej, rozmawia Jacek Uryniuk

Publikacja: 18.10.2002 09:56

Gdyby spotkał Pan na ulicy swojego wyborcę i musiał mu wyjaśnić, co to jest traktat nicejski, to co by mu Pan powiedział?

Traktat nicejski to zbiór decyzji Unii Europejskiej, podjętych na szczycie w Nicei, na którym przedstawiciele państw członkowskich UE postanowili, że poszerzą swój skład o nowe państwa. Dotąd były to tylko polityczne deklaracje. Ponadto opracowano reguły funkcjonowania Unii Europejskiej w sytuacji, gdy będzie ona liczyła 27 członków, a więc już po rozszerzeniu. W związku z tym uważa się, że traktat nicejski otworzył drogę do rozszerzenia Unii Europejskiej, wyznaczając liczbę mandatów należnych poszczególnym krajom w parlamencie europejskim, liczbę głosów w Radzie Unii Europejskiej, liczbę komisarzy, sposoby podejmowania decyzji. A więc to, co zapisano w Nicei, to nowe reguły działania UE w związku z przyjętym założeniem, że będzie ona liczyć 25 i więcej państw członkowskich.

Czy wynegocjowana przez Polskę pozycja uwidoczniona w traktacie nicejskim w pełni oddaje potencjał naszego kraju?

Uważam, że tak. Warunki, jakie wynegocjowaliśmy, uwzględniają zarówno potencjał ekonomiczny, demograficzny, jak i terytorialny Polski. Lokują nasz kraj w szóstce największych państw, które znajdą się w powiększonej Unii. Odpowiada nam to, że znajdujemy się w grupie takich krajów, jak Francja, Hiszpania, Włochy czy Wielka Brytania.

Dlaczego w Irlandii, w sprawie przyjęcia tego traktatu musi odbyć się referendum?

Reklama
Reklama

Każde decyzje tego typu jak traktat nicejski podlegają zatwierdzeniu w krajach członkowskich, ponieważ są to decyzje niezwykle ważne i znaczące. Tym razem było podobnie, z tym że tylko w Irlandii konstytucja wymaga zatwierdzenia takiego traktatu w bezpośrednim głosowaniu obywateli. Odbyło się jedno referendum, które, niestety, wypadło negatywnie, i które trzeba powtórzyć.

Co się stanie, jeżeli Irlandczycy po raz drugi zagłosują przeciw traktatowi nicejskiemu?

Gdyby wynik po raz drugi okazał się niekorzystny, to pod znakiem zapytania stają decyzje, które kraje członkowskie podjęły w Nicei. Cała "piętnastka" musi zatwierdzić ten dokument, żeby jego zapisy obowiązywały. Gdyby więc Irlandia ponownie odrzuciła traktat w referendum, wszystkie nasze plany, przygotowania i oczekiwania związane z rozszerzeniem stają pod znakiem zapytania. Trzeba będzie szukać jakiegoś wyjścia z tej sytuacji, aby sprawa Irlandii nie stanęła na przeszkodzie rozszerzeniu Unii. Ja wierzę, że takie wyjście uda się wypracować.

Czy niepowodzenie referendum w Irlandii może oznaczać odroczenie rozszerzenia Unii Europejskiej?

Może tak być, jeżeli nie znajdziemy żadnego wyjścia z tej sytuacji. Wtedy oczywiście następuje odłożenie kwestii rozszerzenia, aż do zatwierdzenia traktatu nicejskiego.

A w jaki sposób możemy ten problem ominąć?

Reklama
Reklama

Jest pewne wyjście, dość kłopotliwe i trudne w realizacji, ale realne. Treść traktatu można podzielić na części i dołączyć je do traktatu akcesyjnego. A ten z kolei, także w Irlandii, podlega ratyfikacji poprzez parlament, a nie w referendum. Większość parlamentarna w Irlandii byłaby za jego przyjęciem.

Czy takie wyjście nie będzie wyglądać jak próba obejścia bocznymi ścieżkami suwerennej decyzji Irlandczyków?

Oczywiście, że tak by było, ale mówimy o sytuacji skrajnej, w której ważyłoby się, co jest ważniejsze, odczucie obchodzenia czyjejś woli czy rozszerzenie. Według mnie, ważniejsze jest rozszerzenie.

Dlaczego, Pana zdaniem, Irlandczycy, którzy, jak pokazują sondaże, w większości są za rozszerzeniem Unii Europejskiej na Wschód, za pierwszym razem odrzucili traktat nicejski?

Po pierwsze, stało się to bardzo niewielką liczbą głosów. Zatem znacząca część Irlandczyków była za traktatem. Nie uzyskano jedynie formalnej większości. Część obywateli Irlandii, niestety trochę większa, głosowała przeciw przyjęciu traktatu, co nie znaczy, że jest ona przeciw rozszerzeniu. W traktacie są różne punkty i pewnie z różnych powodów niektórzy głosowalJa wierzę, że tym razem referendum będzie wygrane.

Pamiętajmy bowiem, że przed poprzednim referendum władze tego kraju uznały za oczywistość, że jego wynik będzie pozytywny i nie przyłożyły się do należytego objaśnienia społeczeństwu wszelkich wątpliwości, jakie wiązały się z tym traktatem. Tym razem jest duża mobilizacja i władz Irlandii, i wszystkich jej partnerów, by przekonać obywateli Irlandii do zachowania rozsądku. Bo też o rozsądek tu chodzi.

Reklama
Reklama

Czy niepowodzenie głosowania w Irlandii może mieć negatywny wpływ na rynki finansowe i gospodarkę naszego kraju?

Może mieć. Pamiętajmy o tym, że rynki finansowe i inwestorzy biorą pod uwagę kalendarz rozszerzeniowy i swoje prognozy, wyliczenia i analizy konstruują wedle tego kalendarza. Gdyby więc doszło do jego załamania, wtedy kręgi gospodarcze i rynki finansowe na pewno na to zareagują. Trudno powiedzieć jak, ale na pewno dla Polski nie byłoby to korzystne. Oddalałoby bowiem nasz kraj od wizji, która zachęca kapitał do inwestowania tutaj.

Skutki te będą długotrwałe?

Trzeba przyjąć, że zachowanie Irlandii jest incydentem, nie rodzącym trwałych skutków. Nieprzyjęcie traktatu w referendum nie może Polski odsunąć od Unii. Polska już jest w kręgu zachodniej Europy i to jest jedna z przyczyn, która nadaje atrakcyjności naszemu krajowi. Myślę więc, że większość inwestorów potraktowałoby to jako rzecz przejściową.

O jaki okres negatywny wynik referendum w Irlandii mógłby odwlec proces rozszerzenia?

Reklama
Reklama

Trudno to dokładnie określić. Być może o kilka miesięcy, o rok. To będzie zależało wyłącznie od silnej politycznej woli krajów członkowskich.

Abstrahując od wyniku referendum w Irlandii, czy Polska wejdzie do Unii Europejskiej 1 stycznia 2004 roku?

Ten termin to wynik aktualnej precyzji kalendarzowej. Nie jest jednak tak ważne, aby stało się to bezwzględnie tego dnia. Cała rzecz w tym, i taki jest cel Polski, aby rozszerzenie odbyło się przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które mają się odbyć w czerwcu 2004 roku. Można sobie nawet wyobrazić przesunięcie terminu wyborów, tak by nowe kraje uczestniczyły w nich na prawach krajów członkowskich.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama