W wydanym przez zarząd oświadczeniu inwestorzy zostali ostrzeżeni, że dotychczasowe prognozy zysków na 2002 r. miną się z rzeczywistością. Złe wieści wywołały gwałtowną wyprzedaż akcji, w wyniku czego ich kurs spadł o ponad 80%.
Jest to już druga w okresie ostatnich trzech tygodni korekta prognozy MyTravel. Kiedy 30 września firma ogłosiła, że jej zysk będzie mniejszy o 12 mln funtów od zakładanego wcześniej, dyrektor generalny - Tim Byrne - podał się do dymisji. Jego następcą został Peter McHugh - dotychczasowy szef północnoamerykańskiej filii MyTravel. Jako przyczynę ówczesnej korekty, zakładającej, że zysk spółki wyniesie w 2002 r. 90 mln funtów, podano gorszą, niż się spodziewano, koniunkturę w przemyśle turystycznym. Teraz wizerunek przedsiębiorstwa znacznie pogorszyła informacja, iż w wyniku dochodzenia w rachunkach firmy odkryto poważne nieprawidłowości. MyTravel nie wyjaśnia na razie ich charakteru, jednak nieoficjalne źródła podają, że mogą one kosztować firmę kolejne 30 mln funtów.
David Crossland, założyciel MyTravel, stracił w ciągu kilku godzin na wczorajszej gwałtownej przecenie akcji spółki aż 34 mln funtów.
W ostatnich dniach w Wielkiej Brytanii coraz częściej mówi się o kreatywnej rachunkowości w spółkach. Atmosferę podgrzał David James - analityk z City, zajmujący się korporacyjną księgowością. W wywiadzie dla BBC stwierdził, że błędy w rachunkach niebawem doprowadzą do poważnych kryzysów w niektórych brytyjskich firmach. Nie chciał jednak sprecyzować, o jakie przedsiębiorstwa chodzi.