- Jak ustalono, makler, miesiąc, dwa po kupieniu przez klientów obligacji,

sprzedawał je. Fałszował podpisy właścicieli, a następnie wypłacał pieniądze z banku i przelewał je na konto umówionej wcześniej osoby. Wyłudzonymi w ten sposób pieniędzmi obracał później między innymi na giełdzie - stwierdził w rozmowie z PAP Włodzimierz Wiaderek, szef Prokuratury Rejonowej w Radomsku. Do tej pory ustalono, że poszkodowanych w ciągu ostatnich miesięcy zostało kilkanaście osób z Radomska i okolic. Niewykluczone że może być ich więcej.

- Podejrzenie o przestępstwo powstało podczas rutynowej kontroli, przeprowadzonej przez centralę domu maklerskiego. Wcześniej nie było żadnych skarg ze strony klientów. Natychmiast zawiadomiliśmy prokuraturę - powiedziała nam Elżbieta Zabiełło-Adamczyk, dyrektor działu marketingu CDM Pekao. Zapewniła, że dom maklerski nawiązał już kontakt ze wszystkimi poszkodowanymi i naprawi wszelkie straty, jakie ponieśli klienci z powodu kradzieży. Maklerowi grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.