- Potrzebna była świeża krew, stąd zmiany w kierownictwie firmy - mówi nam LechWalczak, prezes Mostostalu Gdańsk. Według niego, tworzony właśnie program naprawczy zakłada m.in. cięcie kosztów (w tym na poziomie zarządu), sprzedaż zbędnych aktywów o wartości kilkudziesięciu milionów złotych, zmianę struktury organizacyjnej spółki-matki i grupy. Spółka chce także skoncentrować się na budownictwie przemysłowym - Najważniejszymi klientami będą firmy z branży petrochemicznej - mówi szef Mostostalu.
Gdańska firma w trzecim kwartale utworzy rezerwę na spółkę zależną MG Probud, na której brak wskazywał w raporcie półrocznym audytor. - Nie wiem jeszcze, w jakiej będzie ona wysokości. W przypadku upadłości MG Probud, część rezerw może jednak zostać rozwiązanych - tłumaczy prezes Walczak.
Spółka, której zadłużenie na koniec I półrocza wyniosło 184 mln zł, cały czas próbuje je zrestrukturyzować. Niedawno kredyt o wartości 10 mln zł wypowiedział firmie budowlanej BIG-BG. - Prowadzimy rozmowy w sprawie całego zadłużenia wobec tego banku. Negocjujemy także z WBK odnośnie naszych obligacji, które zapadają w II półroczu przyszłego roku - mówi prezes Walczak.
Obecnie w sądzie znajduje się jeden wniosek o upadłość Mostostalu Gdańsk, który złożyła firma Baticomplex. - Wczoraj odbyło się przesłuchanie stron przed sądem. Poproszono o dodatkowe wyjaśnienia. Uważamy wniosek za bezpodstawny. Przed innym sądem trwa bowiem postępowanie o ustalenie salda rozliczeń pomiędzy Mostostalem a tą firmą - tłumaczy prezes Walczak.
Trudna sytuacja Mostostalu odbija się negatywnie na jego notowaniach. Jeszcze na początku tego roku jedna akcja była wyceniana na około 12 zł. Obecnie kurs papierów wynosi 1,73 zł.