Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, z rezerwą podchodzą do zapowiedzi członków Komisji Finansów Publicznych, którzy obiecują cięcia w wydatkach. Od wczoraj zajmuje się ona opiniami poszczególnych komisji branżowych. Ich zadaniem było m.in. prześwietlenie planów finansowych kilkunastu instytucji, m.in. kancelarii obu izb parlamentu, premiera, prezydenta, Najwyższej Izby Kontroli i Naczelnego Sądu Administracyjnego. W ich projekty nie mógł ingerować minister finansów w fazie tworzenia budżetu. To właśnie one, według wicepremiera Grzegorza Kołodki, mogą być źródłem pozyskania dodatkowych środków. Łączne wydatki tych instytucji mają wzrosnąć w przyszłym roku o ok. 25,4%, do ok. 1,7 mld zł. Gdyby miały zwiększyć się nominalnie o 4,5% (czyli tak, jak ogół wydatków budżetowych), wówczas Sejm mógłby zaoszczędzić ok. 286 mln zł.
Potencjalnym źródłem oszczędności mogą być również koszty obsługi długu publicznego. Przeszacowanie w projekcie budżetu wartości stóp procentowych i - związanej z nimi - dochodowości dłużnych papierów skarbowych może dać dodatkowo ok. 150 mln zł. Efekt mniejszej rentowności będzie jednak widoczny w następnych latach - o ile w ogóle nastąpi. To zależy m.in. od tego, czy minister Kołodko - zgodnie ze swoimi zapowiedziami - przedstawi na początku przyszłego roku założenia reformy finansów publicznych. Jeśli tego nie zrobi, wówczas - jak twierdzą nasi rozmówcy - może stracić zaufanie u inwestorów. Na dodatek bez reformy pole manewru do ograniczania wydatków będzie zawężone. Najwięcej można by zaoszczędzić na tzw. wydatkach prawnie zdeterminowanych, ale do tego potrzebne są zmiany w odpowiednich ustawach. Sejm na razie tego nie robi, bo, zdaniem analityków, brakuje woli politycznej. To od niej zależy, czy skutecznie zostanie uszczelniony system KRUS, wymieniany przez ekspertów jako sztandarowy przykład marnotrawienia publicznych pieniędzy.
W tym roku oszczędności prawdopodobnie nie będzie, za to będą przesunięcia w wydatkach. Szef komisji finansów poseł Mieczysław Czerniawski spodziewa się, że parlament zdoła wygospodarować ok. 1 mld zł. Przewodniczący zapowiada przyjrzenie się nie tylko planom instytucji pozarządowych, ale również wydatkom majątkowym w poszczególnych resortach. Uzyskane w ten sposób środki mają zostać przeznaczone na poselskie priorytety - głównie w sferze socjalnej.
Cięcia dokonane przez parlament z założenia nie mają rekompensować ewentualnego braku wpływów z abolicji podatkowej. Rząd sam ma znaleźć potencjalne źródło oszczędności. Według wiceminister finansów Haliny Wasilewskiej-Trenkner, niekorzystny dla resortu wyrok Trybunału Konstytucyjnego spowoduje, że resort poprosi posłów o ograniczanie poszczególnych kategorii wydatków. Może to oznaczać, że nie będzie próby zwiększenia dochodów.
Maciej Reluga,