Popyt zgłoszony na poniedziałkowym przetargu bonów skarbowych oraz zainteresowanie polskimi obligacjami przynosi w dalszym ciągu wzrost wartości złotego względem euro i USD. Tym samym w szybkim tempie spada rentowność rodzimych papierów skarbowych. Inwestorzy zapewne dyskontują irlandzkie "tak" oraz kolejną redukcję stóp procentowych. Nie ma tutaj znaczenia, czy nastąpi ona już teraz, czy RPP poczeka do następnego posiedzenia. Ważniejszy jest trend spadkowy inflacji. Może on zostać wzmocniony przez październikowe dane, które zostaną opublikowane w połowie listopada. W tych okolicznościach rodzimy rynek akcji "obserwuje" zachowanie zarówno złotego, jak i papierów skarbowych i kontynuuje mozolny wzrost w kierunku sierpniowego maksimum. Wydaje się, że optymizm kupujących może jednak osłabnąć, szczególnie że czołowe blue chipy zyskały w ciągu trzech tygodni października już około 15-20%. Oceniając sam wygląd wykresu indeksu WIG20 jasne jest, że dalsza koniunktura zależy od wyniku testu maksimum z 27 sierpnia. Pokonanie tej linii oporu otworzy drogę do wzrostu o kolejne 10-15%. Z wysunięciem ostatecznych wniosków należy moim zdaniem wstrzymać się do momentu pokonania przez indeks poziomu 1162 punktów. Dość niepokojąca dla rynku może być powszechna wiara inwestorów w efekt "końca roku". Należy przypomnieć, że w ostatnich czterech latach znaczące minima rynkowe wypadały w październiku, po czym następował dynamiczny wzrost, trwający z reguły przynajmniej do końca listopada. Gdyby scenariusz miał się powtórzyć i tym razem, przewidywanie trendów na WGPW stałoby się prostsze, niż można by sobie wyobrazić.