Do wczoraj nie było wiadomo, kto komu zapłaci odszkodowanie w wysokości 1,87 mln zł. Oba podmioty twierdziły, że wypowiedzenie nastąpiło z przyczyn zależnych od drugiej strony. Ostatecznie strony podpisały porozumienie, na mocy którego Espebepe w upadłości przestaje być od 22 października członkiem i liderem konsorcjum oraz stroną umowy. Dokonano inwentaryzacji i rozliczeń robót zrealizowanych do tej pory przez szczecińską spółkę. Espebepe otrzyma zatem zaległe pieniądze. - Było to najlepsze rozwiązanie. Spółka otrzyma należności. Zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, szpital i tak musiał rozwiązać umowę z przedsiębiorstwem w upadłości - powiedział Jerzy Wiszniewski, syndyk Espebepe. Aleksander Rostocki, przewodniczący rady nadzorczej i akcjonariusz firmy, twierdzi, że przyjęte rozwiązanie nie jest dobre. - Moim zdaniem jest to działanie ze szkodą dla spółki i jej akcjonariuszy. Należało nam się odszkodowanie, a nie tylko zaległe należności - powiedział przewodniczący.