Najlepszy fundusz agresywny Skarbiec Akcja zarobił od początku października 5,9% (dane do 23.10). To o ponad 2 pkt. proc. mniej od stopy zwrotu, jaką w tym okresie osiągnął WIG20 i dokładnie tyle samo, o ile wzrósł WIG (wyliczenia dla indeksów są "przesunięte" o jeden dzień do tyłu, ponieważ w ten sposób wyceniane są portfele funduszy). Wszystkie pozostałe fundusze wypadły gorzej od indeksów. Najmniej, zaledwie 0,9%, zarobił CA IB Akcji.
Zarządzający bronią jednak swoich wyników. Twierdzą, że przy obecnych ograniczeniach prawnych mają niewielkie możliwości "pobicia" indeksów na silnie wzrostowym rynku.
- Każda z trzech największych spółek wchodzących w skład WIG20 - Pekao, PKN i TP SA - ma udział wynoszący kilkanaście procent. Fundusz nie może tyle zainwestować w jeden walor. Dlatego odwzorowanie indeksu jest niemożliwe - wyjaśnia Grzegorz Stulgis, zarządzający funduszem PKO/Credit Suisse Akcji (od początku października zyskał 2,3%). Przyznaje jednak, że portfel funduszu był w ostatnim czasie przygotowany raczej na spadki niż wzrosty na giełdzie. Zgodnie z obecnymi przepisami, fundusze mogą inwestować w jedną spółkę do 5% swoich aktywów. Udział ten może być zwiększony do 10%, ale pod warunkiem, że łączna wartość takich lokat nie przekroczy 40%.
Mariusz Adamiak, zarządzający funduszami Pioneera zwraca też uwagę na fakt, że obecne wzrosty na giełdzie dotyczą przede wszystkim największych spółek, dlatego fundusze, ze względu na ograniczenia inwestycyjne, nie mogły na nich w pełni skorzystać. - W takiej sytuacji zarządzający ma związane ręce, bo musi się trzymać limitów - mówi M. Adamiak. Trzy fundusze agresywne oferowane przez Pioneera zyskały w październiku od 2,3% do 5,2%.
W opinii zarządzającego, powodem słabszych wyników funduszy mogło też być stosunkowo niskie zaangażowanie w akcjach. - Sytuacja na rynkach międzynarodowych jest wciąż niepewna. Poza tym ożywienie gospodarcze się opóźnia, a do tego ciągle aktualna jest groźba wybuchu wojny z Irakiem. Wielu zarządzających mogło uznać, że zwiększenie udziału akcji w tej chwili jest zbyt ryzykowne - twierdzi M. Adamiak. Według G. Stulgisa, dużo gorzej od rynku wypadły te fundusze, które miały stosunkowo małe zaangażowanie w bankach.