Strata Tyco International w kwartale kończącym się 30 września br. (IV kwartał roku obrachunkowego 2002) wyniosła 1,7 mld USD (85 centów na walor). W takim samym okresie ub.r. konglomerat miał zysk operacyjny w wysokości 1,19 mld USD (62 centy na akcję). Sprzedaż firmy wzrosła w ostatnim kwartale do 9,36 mld USD, wobec 8,51 mld USD rok wcześniej.

Firma musiała także skorygować w dół, o 133 mln USD, zysk przed opodatkowaniem, osiągnięty w pierwszych trzech kwartałach roku obrachunkowego. Wiązało się to ze zmianą metod księgowania niektórych wydatków. - Największym problemem dla inwestorów nie są jednak obecne rezultaty, ale fakt, że perspektywy wyników w przyszłym roku obrachunkowym są słabe - powiedział Bloombergowi Jeff Graff, analityk z firmy Victory Capital Management, która wśród swoich aktywów, wartych 72 mld USD, trzyma też akcje Tyco. Zarząd Tyco spodziewa się w bieżącym kwartale zysku na akcję w wysokości 30-33 centy, a w całym roku fiskalnym 2003 - 1,5-1,75 USD.

- Nasza kondycja finansowa zmusza nas do tego, by w pierwszej kolejności zwracać teraz uwagę na podtrzymanie płynności. Wysokość zysków staje się sprawą drugorzędną - mówi David Fitzpatrick, dyrektor finansowy Tyco International.

Koncern jest konglomeratem zarejestrowanym na Bermudach, ale zarządzanym z Exeter w stanie New Hampshire. Tyco to największy na świecie producent przełączników elektrycznych, zaworów, a także podwodnych kabli światłowodowych. Na czele firmy stanął w tym roku David Boies, który zastąpił Davida Kozlowsky`ego - założyciela konglomeratu. Najważniejszym zadaniem nowego dyrektora generalnego jest przywrócenie zaufania inwestorów do Tyco, którego reputację nadszarpnęły afery finansowe z udziałem byłego szefa. Oskarżony jest on o zdefraudowanie 600 mln USD z kasy firmy. Te zawirowania spowodowały, że od początku roku akcje konglomeratu staniały aż o 76%.