Kathryn Gannon, która pod artystycznym pseudonimem Marylin Star wystąpiła w kilku filmach przeznaczonych wyłącznie dla dorosłej widowni, wykorzystała w latach 1997-98 poufne informacje otrzymane od Jamesa McDermotta Jr., dyrektora generalnego banku inwestycyjnego Keefe Bruyette & Woods. Dzięki życzliwości insidera zarobiła na giełdzie ok. 80 tys. USD.
Kiedy sprawa wyszła na jaw, opowiadała dziennikarzom, że jest profesjonalistką w dziedzinie seksu, a zupełną ignorantką w giełdowych przepisach. Zrobiła co zrobiła, bo tak poradził jej przyjaciel. Uciekła do swojej ojczyzny, Kanady, odmawiając stanięcia oko w oko z amerykańską sprawiedliwością. Jej przyjaciel, James McDermott przeszedł do historii jako pierwszy dyrektor generalny instytucji finansowej skazany na karę więzienia - spędził w nim pięć miesięcy.
Rozpoczęte w 2000 roku starania o deportację Gannon zakończyły się sukcesem. Stanęła przed amerykańskim sądem. W środę sędzia Richard Owen skazał ją na trzy miesiące więzienia. - Nie mam zamiaru informować społeczeństwa, że w prawie o papierach wartościowych nie istnieją mechanizmy karania zarówno kłamliwych dyrektorów generalnych, jak i drobnych oszustów inwestycyjnych - tak sędzia odpowiedział adwokatowi Gannon, który starał się uzyskać dla swej klientki wyrok w zawieszeniu.
Czy równie surowo będzie interpretowane prawo w sprawie Marthy Stewart, gwiazdy amerykańskiego biznesu, założycielki i do niedawna szefowej Martha Stewart Living Omnimedia Inc. Stewart wykorzystała poufne informacje do pozbycia się akcji ImClone Systems Inc., zanim ich kurs spadł na wiadomość, że Food and Drug Administration nie zatwierdziła antyrakowego preparatu Erbitux. Czy Martha Stewart obejrzy świat przez zakratowane okno? Śmiem wątpić, chociaż dzięki poufnym informacjom zyskała więcej niż gwiazdeczka porno. Do więzienia nie trafi również wielu ludzi, którzy dzięki insiderom zarobili miliony, a nie tysiące dolarów.
Posiadanie wielkich pieniędzy wciąż zapewnia wcześniejszy dostęp do ważnych informacji. I dzieje się to w majestacie prawa. Wiele informacji o spółkach otrzymuje najpierw wybrana grupa analityków, którzy troszczą się przede wszystkim o interesy najbogatszych klientów domów maklerskich. Jak zwykle los i prawo krzywdzą przede wszystkim starzejące się gwiazdeczki porno - oraz innych małych inwestorów...