Beef-San, najmniejsza mięsna spółka giełdowa, ma poważne problemy z regulowaniem płatności. Sąd otworzył już układ z wierzycielami, do którego firma zgłosiła 4,2 mln zł zobowiązań handlowych wraz z odsetkami (chce m.in. umorzenia 40% długów). Przedstawiciele firmy przewidywali, że głosowanie nad jego przyjęciem może się odbyć w październiku. Najprawdopodobniej jednak dojdzie do tego później. - Nie wiemy jeszcze kiedy. Na 390 wierzycieli jeden zgłosił protest i sąd musi go rozpatrzyć - powiedział Grzegorz Molenda, wiceprezes Beef-Sanu. Biorąc pod uwagę liczbę niezadowolonych wierzycieli wydaje się, że propozycje układowe Beef-Sanu mają duże szanse akceptacji.
Mięsna spółka prowadzi też rozmowy z bankami na temat restrukturyzacji około 7 mln zł kredytów. - Szczegółów nie mogę zdradzić. Negocjacje trwają - dodał prezes G. Molenda. Dodał, że od poniedziałku zaczną się w spółce zwolnienia grupowe. Pracę stracą 133 osoby z 380 obecnie zatrudnionych.
Akcjonariusze Beef-Sanu 8 listopada mają zadecydować o dalszym istnieniu spółki. Zgodnie z kodeksem spółek walne musi podjąć uchwałę w tej sprawie, jeżeli strata firmy przewyższa sumę kapitałów zapasowego i rezerwowego oraz jednej trzeciej kapitału akcyjnego. NWZA dokona też zmian w składzie rady nadzorczej. - Wejdą do niej nowi akcjonariusze lub ich przedstawiciele - powiedział prezes G. Molenda.
Przypomnijmy, że w ostatnich tygodniach Jerzy Gabrielczyk i Marcin Biernacki sprzedali poza rynkiem regulowanym w kilku pakietach prawie 20% walorów Beef-Sanu. Ich nabywcy do tej pory się nie ujawnili. Zainteresowanie Beef-Sanem niedawno potwierdziły Zakłady Mięsne Mysław z Mysłowic. Być może to dla tej firmy gromadzone są walory giełdowej spółki.
Beef-San w I półroczu br. przy przychodach w wysokości 23 mln zł (rok wcześniej wyniosły 41 mln zł) poniósł 3,1 mln zł straty (przed rokiem 0,7 mln zł zysku netto).