- Są małe szanse, aby doszło w przyszłym roku do odbicia inflacyjnego - uważa Andrzej Bratkowski, wiceprezes NBP. - Do takiego mogłoby dojść jedynie przy bardzo niekorzystnych szokach podażowych. Istnieje jednak obawa, że odbicie inflacji przesunie się na rok 2004. Ważne jest, aby nie zbiegło się to z osłabieniem kursu złotego.
Mogłoby to bowiem skomplikować sytuację Polski w roku 2005, kiedy nasz kraj ma spełnić wszystkie kryteria traktatu z Maastricht. W tej chwili największe obawy budzi warunek deficytu budżetowego, który nie powinien przekroczyć 3% PKB (w przyszłym roku w naszym kraju ma to być prawie 5%). Jednak wzrost inflacji, na który nałożyłoby się jeszcze osłabienie złotego (co dodatkowo przyspiesza wzrost cen) mogłoby utrudnić spełnienie kryterium inflacyjnego (inflacja w Polsce nie może przekroczyć o więcej niż 1,5 pkt. proc. średniego poziomu tego wskaźnika w trzech krajach Unii Europejskiej o najniższym poziomie wzrostu cen).
Bank centralny nie obawia się także o wyniki handlu zagranicznego. Obecnie deficyt na rachunku obrotów bieżących, który nie tak dawno przekraczał 8% PKB, jest poniżej 4% PKB i - zdaniem A. Bratkowskiego - do końca roku tego poziomu nie przekroczy.
- Dotychczasowe dane wskazują, że eksport utrzymuje się na niezłym poziomie mimo pogarszającej się koniunktury na Zachodzie - powiedział wiceprezes NBP.
Może to oznaczać, że dane o handlu zagranicznym we wrześniu, które w przyszłym tygodniu opublikuje bank centralny, będą lepsze od tych z sierpnia (analitycy uznali je za rozczarowujące).