Nowelizacja przepisów o PIT, CIT i dochodowym podatku zryczałtowanym była pierwszym projektem przygotowanym w ramach tzw. pakietu antykryzysowego. Jej głównym celem ma być ochrona miejsc pracy. Żeby mieć prawo do kredytu, przedsiębiorstwo musi zatrudniać minimum 5 osób. Po jego zaciągnięciu zatrudnienie w firmie nie może spaść o więcej niż 10% przez 6 następnych lat.
Z odroczenia płatności podatkowych z definicji mogą korzystać małe firmy. Podstawowy warunek to obecność na rynku przez 10 miesięcy w ciągu roku podatkowego i minimalne miesięczne obroty w wysokości 1 tys. euro. To tylko część wymogów stawianych przez ustawę. Na dodatek inne kryteria muszą spełnić osoby fizyczne, prowadzące działalność gospodarczą, a inne osoby prawne. Różne są nawet daty złożenia oświadczenia, które jest podstawą do udzielenia kredytu. Osoby fizyczne prowadzące własną działalność przynajmniej od początku marca tego roku, mają czas na złożenie oświadczenia do końca stycznia 2003 r. Firmy posiadające osobowość prawną mają czas na złożenie dokumentów w urzędzie skarbowym do 20 dnia miesiąca rozpoczynającego ich rok podatkowy.
Ci, którzy w trakcie korzystania z kredytu przestaną spełniać któryś z warunków określonych w ustawie, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Najważniejsza to konieczność złożenia deklaracji o uzyskaniu dochodu od początku roku i opłacenie wszystkich zaległych zaliczek. Jeśli podatnik przestał spełniać kryteria w okresie spłaty kredytu (który trwa 5 kolejnych lat), wówczas musi przesłać korekty zeznań podatkowych składanych w okresie spłaty kredytu i płacić zaległe podatki z odsetkami za zwłokę.
To właśnie restrykcje, z którymi podatnik musi liczyć się w sumie przez 6 lat od wzięcia kredytu, były najczęściej krytykowanym zapisem ustawy. W czasie debaty parlamentarnej posłowie opozycyjnych klubów twierdzili, że kredyt podatkowy tylko z pozoru jest dobrym rozwiązaniem, bo podatnik, który przestanie spełniać ustawowe wymogi (np. wielkości przychodu), może wpaść w pułapkę.
Co to jest kredyt podatkowy