Korekta ostatniej dziesięciosesyjnej fali wzrostowej przyjmuje płaską postać. W stosunku do indeksów europejskich spadki są mniejsze, a struktura obrotów wskazuje na duże prawdopodobieństwo kontynuacji wzrostów. Sesja piątkowa przyniosła niewielkie wahania indeksu spółek o najwyższej kapitalizacji w okolicach czwartkowego zamknięcia. Towarzyszyła temu niska aktywność inwestorów - obroty nie przekroczyły 140 mln zł. Na rynek nie podziałał znaczny spadek zamówień na dobra trwałego użytku w USA (5,9% wobec oczekiwanego przez analityków 1,8%).
Wydaje się, że większe znaczenie ma w tej chwili fakt umacniania się złotego (5 sesja z rzędu, w stosunku do euro o 9 groszy) i oczekiwanie, że część kapitałów, które napływają do Polski od momentu referendum w Irlandii zostanie skierowana na rynek akcji. Nie są to oczekiwania pozbawione podstaw - wzrostom na GPW sprzyja (oprócz okresu tradycyjnych zwyżek) poprawa wskaźników makroekonomicznych, nieoczekiwana obniżka stóp procentowych oraz napływające na rynek informacje z Brukseli, dzięki którym rozszerzenie Unii Europejskiej o 10 państw (w tym Polski) w roku 2004 staje się coraz bardziej prawdopodobne. W piątek było to porozumienie Francji i Niemiec w sprawie finansowania unijnego rolnictwa.
Umacniający się złoty powoduje na razie przypływ kapitału na rynek obligacji, których rentowność spada. GPW nie stała się na razie beneficjentem tego przepływu, wydaje się jednak, że to tylko kwestia czasu. Impulsem dla bardziej zdecydowanego ruchu będą wyniki kwartalne spółek (lub nawet oczekiwania co do ich wysokości), których publikacje rozpoczną się niedługo. Przypuszczam, że wyniki nieco gorsze od prognoz, co najwyżej przedłużą korektę, której zasięg szacuję maksymalnie na 1100 punktów.