W piątek na międzynarodowych rynkach surowców zabrakło impulsów, które pobudziłyby wyraźniejsze zmiany notowań. Ceny ropy naftowej oscylowały przez większą część dnia wokół 26,50 USD za baryłkę, gdyż inwestorzy czekali na rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Iraku. Tymczasem rozmowy na ten temat, z udziałem przedstawicieli Rosji, odroczono do czasu, gdy zostanie rozwiązany problem kilkuset zakładników przetrzymywanych w moskiewskim teatrze. Zdaniem ekspertów, notowania na rynku naftowym mogą wahać się w wąskim przedziale do momentu osiągnięcia kompromisu przez światowe mocarstwa, względnie amerykańskiej decyzji o ataku na Irak. Brak tego rodzaju impulsów sprawił, że notowania ropy prawie nie zmieniły się od poniedziałku i dopiero w piątek po południu gatunek Brent z dostawą w grudniu staniał w Londynie do 25,82 USD za baryłkę z 26,46 USD w końcu sesji czwartkowej.
Nie odnotowano też większych zmian na rynku miedzi. Cena tego surowca wahała się nieznacznie, a inwestorzy, w poszukiwaniu bodźców, śledzili sytuację na giełdach papierów wartościowych oraz analizowali amerykańskie dane makroekonomiczne. Jednak najnowsze informacje, które potwierdziły słabą koniunkturę w USA, nie zdołały pobudzić wyraźniejszej tendencji na rynku. W piątek tona miedzi w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w Londynie 1542 USD, wobec 1538 USD dzień wcześniej.
Trochę wyraźniej wzrosły tylko notowania złota, gdyż fundusze inwestycyjne zainteresowały się tym kruszczem w związku z mniej pomyślnymi doniesieniami z giełd akcji w Europie i USA. W Londynie cena złota podniosła się w piątek do 313,30 USD za uncję, z 311,65 USD z czwartek.