Goldman Sachs Group, Morgan Stanley i inne czołowe banki inwestycyjne zapowiadają obniżenie tegorocznych premii dla kadry kierowniczej oraz pracowników niższego szczebla. Dyrektorzy mogą otrzymać połowę tego, co w zeszłym roku, a wielu bankowców będzie musiało zadowolić się podstawową pensją.

Znajdujący się najwyżej w hierarchii dyrektorzy generalni dostaną prawdopodobnie po 250 tys. - 350 tys. USD, wobec 1,5 mln - 1,75 mln USD dwa lata temu, w okresie najlepszej koniunktury na rynku kapitałowym. Będzie to dodatkiem do zasadniczej pensji w wysokości około 200 tys. USD. Młodzi pracownicy mogą liczyć na premie, wynoszące 40 tys. USD, które będą dodatkiem do podstawowych zarobków w granicach 55 tys. - 85 tys. USD.

W niektórych sferach usług inwestycyjnych dodatkowe gratyfikacje będą najniższe od 1995 r. Trzeba jednak pamiętać, że nawet bez premii płace dyrektorów generalnych są pięć razy wyższe od średnich zarobków w USA i Wielkiej Brytanii, a premie młodych bankowców przewyższają te zarobki trzykrotnie.

Głównym powodem wspomnianych cięć są znacznie gorsze rezultaty banków inwestycyjnych, zwłaszcza w dziedzinie usług doradczych, dotyczących fuzji i przejęć oraz handlu akcjami. W ciągu pierwszych 10 miesięcy 2002 r. wartość fuzji i przejęć na całym świecie zmalała o 1/3, a sprzedaż akcji na rynku pierwotnym o 10%. Spadek koniunktury w mniejszym stopniu dotknął operacje na rynku obligacji.