Wczorajszy wzrost niewiele zmienił sytuację techniczną głównego indeksu niemieckiego rynku akcji. Po tym, jak w zeszłym tygodniu DAX przełamał linię trendu opisującą krótkoterminową zwyżkę, powrót indeksu do długoterminowego trendu spadkowego jest wielce prawdopodobny. Wzrost interpretowałbym jako ruch powrotny w kierunku przełamanego wsparcia. Jego maksymalny zasięg wyznacza maksimum z 21 października, ukształtowane na 3282,7 pkt. Po zakończeniu ruchu powrotnego wartość indeksu powinna spadać do dołka z 9 października, znajdującego się na poziomie 2597,88 pkt.
Ponad 900 pkt. usiłuje powrócić S&P500. Tak wysoko wskaźnik nie był od dwóch miesięcy. W trakcie krótkoterminowego trendu wzrostowego, zapoczątkowanego 9 października, wartość indeksu wzrosła już ponad 15%. Bykom udało się w tym czasie doprowadzić do przełamania kolejnej spadkowej linii trendu, poprowadzonej po szczytach z maja i sierpnia. Kolejna tego typu bariera znajduje się na 950 pkt. i pokrywa się z maksimum z końca sierpnia. Nic w tej chwili nie stoi na przeszkodzie, żeby wykres indeksu dotarł do tej właśnie wartości. Dopiero wybicie ponad tę wartość doprowadzi do zmiany trendu średnioterminowego na wzrostowy, co stało się wczoraj na warszawskiej giełdzie. Sytuacja techniczna średniej przemysłowej Dow Jones jest niemal identyczna, jak w przypadku S&P 500. Również ten indeks stara się dotrzeć do górnego ograniczenia średnioterminowego trendu bocznego, które wyznacza sierpniowy szczyt na 9053 pkt. Po przełamaniu spadkowej linii trendu, obejmującej ostatnie pięć miesięcy notowań, po drodze do tej wartości został już tylko jeden opór - 8500 pkt.
Niewiele zmienia się na giełdzie w Tokio. Nikkei 225 bez powodzenia usiłował pokonać główną spadkową linię trendu i teraz zbliża się do ostatniego dołka, znajdującego się na 8439 pkt. Na razie byki powstrzymały napór podaży, ale ich sytuację może zmienić tylko wzrost ponad 9 tys. pkt. A na to w tej chwili nie zanosi się.