Cały ostatni tydzień inwestorzy w marazmie czekali na rozstrzygnięcie paru spraw. Tuż przed weekendem unijni politycy oddalili w Brukseli zagrożenie załamaniem negocjacji, w sobotę rosyjscy politycy negocjacje skończyli, a w poniedziałek polska elita pozostawiła na stanowisku marszałka Sejmu. Każdy z tych problemów wprowadzał na rynek jakąś niepewność i nie pozwalał na aktywniejszy handel. Dopiero usunięcie tych problemów oczyściło pole bykom.
O wyjściu nad opór zdecydowała ostatnia godzina, w której "technicy", po wybiciu z konsolidacji, podnieśli kontrakty wraz z indeksem o 15 pkt. Dzięki temu oba rynki skończyły notowania nad szczytami z końca sierpnia. Czy można już mówić o wybiciu, które umożliwi zrealizowanie zasięgu wzrostu wynikającego z podwójnego dna? Patrząc jedynie na "kreski", nie można mieć wątpliwości. Zresztą wzrost potwierdził zarówno wzrost obrotów na obu rynkach, jak i wzrost liczby otwartych pozycji.
Dla byków są w tej chwili tylko dwa zagrożenia. Pierwszym są zachodnie indeksy, które powinny niedługo formować szczyty ostatniej korekty bessy. Drugi problem to dość duże wykupienie rynku, które chyba najlepiej zobrazuje wskaźnik RSI na indeksie. Ostatni raz tak wysokie wartości osiągnął przed styczniowym szczytem, także prawie 2 lata temu na końcu korekty bessy i jeszcze podczas internetowej hossy. Widać niezbyt liczne to przypadki, a każdy z nich nie wróżył nic dobrego bykom. Technicznych sygnałów kupna nie da się w tej chwili zanegować, ale jednym towarzyszy czasami także wyprzedanie rynku i hurraoptymizm z mojej strony, a drugim dość duże wykupienie i spora analityczna niepewność. Tym razem, mimo wybicia nie pozbyłem się wątpliwości, choć nie można do czasu załamania wzrostu rozpatrywać innej pozycji niż długa. Przestrzegam jednak przed euforią.