Po pokonaniu przez indeks WIG20 w trakcie poniedziałkowej sesji oporu na poziomie 1170 pkt. we wtorek można było oczekiwać dalszych dynamicznych wzrostów. Tak się jednak nie stało. Korekta notowań na rynkach zagranicznych przeszkodziła w agresywnej kontynuacji zwyżek. Pod koniec sesji pojawiła się dodatkowo informacja o niekorzystnym odczycie wskaźnika nastroju konsumentów w Stanach Zjednoczonych. W rezultacie zmiany indeksów były symboliczne, a spore obroty świadczą o rosnącej chęci zrealizowania dotychczasowych zysków.

Wybicie z trwającego od lipca trendu bocznego stanowi z pewnością spore zaskoczenie dla wielu inwestorów. Brak podstaw fundamentalnych, wysoka wycena polskich akcji na tle zagranicznych odpowiedników, znaczne prawdopodobieństwo zakończenia wzrostowej korekty na światowych rynkach oraz niepewność co do kwartalnych wyników spółek - oto czynniki, które powstrzymywały uczestników rynku przed agresywnymi zakupami. Nic dziwnego, że sesje wzrostowe przeplatają się z podobnymi do wczorajszej, gdy wydaje się, że rynek nie ma siły dalej rosnąć. Krajowe instytucje podejmują obecnie decyzje o zwiększeniu zaangażowania w akcje z oporami lub dokonują zakupów stopniowo, oczekując na rozwój sytuacji. Po stronie popytowej można też zauważyć pewną grupę inwestorów zagranicznych, skuszonych prawdopodobnie oczekiwaniami na konwergencyjną hossę.

Dla prognozy zachowania rynku w najbliższych tygodniach nie bez znaczenia jest fakt zbliżania się końca roku. W ciągu ostatnich trzech lat czwarty kwartał przynosił wzrost indeksu WIG20, wynoszący od 7%, do 30%. Powtórka tego scenariusza oznaczałaby, że WIG20 pod koniec roku powinien znaleźć się w przedziale 1110-1350 pkt.