Na międzynarodowym rynku naftowym notowania podniosły się w środę z najniższego poziomu od dwóch i pół miesiąca pod wpływem wypowiedzi saudyjskiego ministra Alego al-Naimi. Stwierdził on, że jego kraj uważa obecne ceny ropy za właściwe, gdyż pozostają w ustalonych przez OPEC granicach 22-28 USD za baryłkę. Ze względu na dominującą pozycję Arabii Saudyjskiej w tej organizacji oświadczenie to oznacza, że szanse na zwiększenie w najbliższej przyszłości wydobycia są bardzo małe. Decyzja w sprawie limitów obowiązujących państwa OPEC ma zapaść podczas konferencji ministerialnej w końcu bieżącego roku. Istotnym bodźcem, który sprzyjał w środę zwyżce notowań, był również niespodziewany spadek zapasów benzyny i innych paliw płynnych w USA. Trwający przez większą część dnia wzrost został jednak zahamowany i na londyńskiej giełdzie naftowej za baryłkę gatunku Brent z dostawą w grudniu płacono w środę po południu 25,19 USD, wobec 25,31 USD dzień wcześniej.

Cena złota wykazywała początkowo lekką skłonność do wzrostu, gdyż inwestorzy, zaniepokojeni brakiem poprawy koniunktury, zaczęli znów lokować kapitały w ten kruszec. Negatywnie na nastroje wpłynął zwłaszcza ujawniony we wtorek spadek zaufania konsumentów do gospodarki amerykańskiej. Zwyżce notowań sprzyjało też napięcie między USA a ONZ, dotyczące stanowiska wobec Iraku. Wzrost został jednak zahamowany i w Londynie złoto staniało nieznacznie, do 316,45 USD za uncję, z 316,85 USD we wtorek.

Na rynku metali kolorowych nastroje poprawiły się w środę po wtorkowym spadku notowań, spowodowanym negatywną oceną gospodarki USA. Miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w Londynie 1548,50 USD za tonę wobec 1537 USD w końcu sesji wtorkowej.