Reklama

Drugi tydzień stabilizacji

Od dwóch tygodni główne indeksy światowe utrzymują się w wąskich konsolidacjach. Takie zachowanie można traktować jako wyraz niepewności inwestorów, czemu bardziej wierzyć. Czy pozytywnym sygnałom technicznym, czy napływającym w tym czasie kiepskim danym makroekonomicznym, sugerującym, że po okresie poprawy koniunktury amerykańska gospodarka zaczyna przeżywać ponownie trudności.

Publikacja: 02.11.2002 08:41

Ostatnie sesje ubiegłego tygodnia potwierdziły taką diagnozę. Fatalny odczyt indeksu aktywności gospodarczej w regionie Chicago (PMI Chicago spadł do 45,9 pkt.), spadek wydatków konsumenckich we wrześniu, zmniejszenie się liczby nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych, utrzymanie się indeksu aktywności w całej gospodarce USA poniżej 50 pkt. (ISM spadł do 48,5 pkt.) nie skłoniły inwestorów do pozbywania się akcji.

Stany Zjednoczone

Rynki w USA znalazły się w bardzo ciekawym momencie, zwłaszcza jeśli chodzi o wskaźniki DJIA i S&P500. Dwa tygodnie temu przełamały one pięciomiesięczne linie trendu spadkowego, co było optymistycznym znakiem i zapowiadało kontynuację zwyżek. Do tej pory nic takiego nie nastąpiło, co powinno w szeregach byków budzić spory niepokój. Tego niepokoju jednak także nie widać, bo podaż nie jest w stanie zepchnąć indeksów poniżej przebitych linii trendu. Efektem tego są wąskie konsolidacje, które dla DJIA opisują wartości: 8256 i 8538 pkt., a dla S&P500: 881 i 900 pkt. W ich ramach w miniony wtorek niedźwiedzie zaatakowały opisane linie trendu, ale swoich zdobyczy nie były w stanie utrzymać do końca dnia. Na wykresie pozostałością tego ataku są jedynie długie dolne cienie świec z tej sesji. W sumie więc w krótkim terminie zachowane jest status quo. W takim wypadku nie pozostaje nic innego, jak czekać na zakończenie stabilizacji na tych indeksach, przez co rozumiem zamknięcie poza wskazanymi powyżej wartościami. Wybicie górą stworzy możliwość kontynuacji odbicia w kierunku sierpniowych szczytów, na co wskazywałby pierwszy od blisko roku sygnał kupna na tygodniowym MACD. Wybicie dołem może mieć konsekwencje dwojakiego rodzaju. Może oznaczać zakończenie kolejnego odbicia w bessie na wysokości 38,2-proc. zniesienia fali spadkowej, trwającej od marca br. Niewykluczone jednak, że byłoby to tylko odreagowanie październikowych wzrostów, po którym nastąpiłaby ich kolejna odsłona. Z uwagi na fakt przedłużającej się konsolidacji ponad przebitą linią trendu, ten drugi wariant uznaję za mniej prawdopodobny. Wynika to z tego, że wyjście dołem z dwutygodniowego trendu bocznego przekona, że sygnał kupna oparty na pokonaniu linii trendu był fałszywy. Zatem kupujący akcje przez ostatnie dwa tygodnie w oparciu o taki sygnał będą stanowić istotne źródło podaży, co będzie spychać wskaźniki w dół.

Po mocnym i dynamicznym ruchu w górę z pierwszej połowy października, koniec tego miesiąca przyniósł wyhamowanie ich dynamiki. Skuteczną zaporą okazała się niewielka luka bessy z 28 sierpnia pomiędzy 1340 i 1346 pkt. Już raz, 11 września, powstrzymała ona kupujących i teraz dzieje się podobnie. Z drugiej strony, podaż jest na tyle słaba, że nie jest w stanie przełamać żadnego wsparcia, co uzasadniałoby większy pesymizm. Obecnie w krótkim terminie najbardziej istotne poziomy to 1282 pkt., czyli szczyt z 15 października, którego przełamanie będzie zapowiadać większe spadki, przynajmniej do 1200 pkt., oraz 1346 pkt., powyżej którego zamknięcie przełoży się na dotarcie w okolice 1400 pkt.

Euroland

Reklama
Reklama

Podobna niepewność panuje na największych parkietach Eurolandu. Tutaj CAC i DAX nie zdołały jeszcze pokonać linii trendu zniżkowego, wyprowadzonej z majowego szczytu. Indeks francuskiej giełdy oscyluje pomiędzy tą prostą a sforsowaną wcześniej linią łączącą maksima z sierpnia i września. Przekroczenie którejś z nich zadecyduje o dalszym kierunku koniunktury. Na DAX-ie ostatnie dwa tygodnie notowań można interpretować jako formację chorągiewki, ale wciąż nie nastąpiło z niej wybicie. Można przyjąć, iż zamknięcie ponad 3199 pkt. będzie równoznaczne z wybiciem w górę z takiej formacji, co powinno dać w rezultacie ruch w podobnej skali do tego z 9-21 października. Wtedy DAX dotarłby w pobliże 4000 pkt. Zamknięcie poniżej 3015 pkt. zaneguje możliwość takiego spojrzenia na wykres i będzie skłaniać do zastanowienia się, czy aby nie mamy do czynienia z powrotem do bessy.Coraz wyraźniej zaznacza się przewaga sprzedających na londyńskim FT-SE 100. Od połowy października stracił on już prawie połowę z wcześniejszego zysku, ale jest jeszcze za wcześnie, by ostatecznie powiedzieć, że byki spasowały. Dopóki bronią poziomu 3907 pkt., dopóty mają szansę powrócić do gry. O tym, że tak się dzieje, świadczyć będzie zamknięcie ponad dwutygodniową linią spadków, znajdującą się na wysokości 4050 pkt. Jeśli dadzą się zepchnąć poniżej 3907 pkt., należy liczyć się z atakiem na wrześniowe minimum przy 3671 pkt.

Japonia

Dość klarowna jest sytuacja na japońskim parkiecie. Od czterech miesięcy Nikkei porusza się w kanale spadkowym. Jego dolna granica znajduje się teraz na poziomie 8200 pkt., górna 9070 pkt. Rysująca się na tygodniowym MACD pozytywna dywergencja daje szansę na pokonanie górnego ramienia tego kanału, co otwierałoby drogę do odreagowania fali spadkowej, trwającej od maja br. Jednocześnie trzeba zauważyć, iż do tej pory popyt nie jest w stanie zaznaczyć mocniej swojej obecności, gdyż w ramach tego kanału kolejne lokalne maksima nie przekraczają poprzedzających je dołków. Zatem struktura trendu malejącego pozostaje nienaruszona. Niewykluczone więc, że na opuszczenie kanału przyjdzie jeszcze trochę poczekać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama