Ostatnie sesje ubiegłego tygodnia potwierdziły taką diagnozę. Fatalny odczyt indeksu aktywności gospodarczej w regionie Chicago (PMI Chicago spadł do 45,9 pkt.), spadek wydatków konsumenckich we wrześniu, zmniejszenie się liczby nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych, utrzymanie się indeksu aktywności w całej gospodarce USA poniżej 50 pkt. (ISM spadł do 48,5 pkt.) nie skłoniły inwestorów do pozbywania się akcji.
Stany Zjednoczone
Rynki w USA znalazły się w bardzo ciekawym momencie, zwłaszcza jeśli chodzi o wskaźniki DJIA i S&P500. Dwa tygodnie temu przełamały one pięciomiesięczne linie trendu spadkowego, co było optymistycznym znakiem i zapowiadało kontynuację zwyżek. Do tej pory nic takiego nie nastąpiło, co powinno w szeregach byków budzić spory niepokój. Tego niepokoju jednak także nie widać, bo podaż nie jest w stanie zepchnąć indeksów poniżej przebitych linii trendu. Efektem tego są wąskie konsolidacje, które dla DJIA opisują wartości: 8256 i 8538 pkt., a dla S&P500: 881 i 900 pkt. W ich ramach w miniony wtorek niedźwiedzie zaatakowały opisane linie trendu, ale swoich zdobyczy nie były w stanie utrzymać do końca dnia. Na wykresie pozostałością tego ataku są jedynie długie dolne cienie świec z tej sesji. W sumie więc w krótkim terminie zachowane jest status quo. W takim wypadku nie pozostaje nic innego, jak czekać na zakończenie stabilizacji na tych indeksach, przez co rozumiem zamknięcie poza wskazanymi powyżej wartościami. Wybicie górą stworzy możliwość kontynuacji odbicia w kierunku sierpniowych szczytów, na co wskazywałby pierwszy od blisko roku sygnał kupna na tygodniowym MACD. Wybicie dołem może mieć konsekwencje dwojakiego rodzaju. Może oznaczać zakończenie kolejnego odbicia w bessie na wysokości 38,2-proc. zniesienia fali spadkowej, trwającej od marca br. Niewykluczone jednak, że byłoby to tylko odreagowanie październikowych wzrostów, po którym nastąpiłaby ich kolejna odsłona. Z uwagi na fakt przedłużającej się konsolidacji ponad przebitą linią trendu, ten drugi wariant uznaję za mniej prawdopodobny. Wynika to z tego, że wyjście dołem z dwutygodniowego trendu bocznego przekona, że sygnał kupna oparty na pokonaniu linii trendu był fałszywy. Zatem kupujący akcje przez ostatnie dwa tygodnie w oparciu o taki sygnał będą stanowić istotne źródło podaży, co będzie spychać wskaźniki w dół.
Po mocnym i dynamicznym ruchu w górę z pierwszej połowy października, koniec tego miesiąca przyniósł wyhamowanie ich dynamiki. Skuteczną zaporą okazała się niewielka luka bessy z 28 sierpnia pomiędzy 1340 i 1346 pkt. Już raz, 11 września, powstrzymała ona kupujących i teraz dzieje się podobnie. Z drugiej strony, podaż jest na tyle słaba, że nie jest w stanie przełamać żadnego wsparcia, co uzasadniałoby większy pesymizm. Obecnie w krótkim terminie najbardziej istotne poziomy to 1282 pkt., czyli szczyt z 15 października, którego przełamanie będzie zapowiadać większe spadki, przynajmniej do 1200 pkt., oraz 1346 pkt., powyżej którego zamknięcie przełoży się na dotarcie w okolice 1400 pkt.
Euroland