Wczorajsze nieoficjalne spotkanie zapoczątkowało ostatni etap negocjacji członkowskich między Polską a Unią Europejską. Wciąż nierozwiązane bowiem pozostają kwestie finansowe rozszerzenia, a więc kluczowe w całym procesie negocjacyjnym. Chodzi przede wszystkim o dopłaty dla polskich rolników. Stanowisko Komisji Europejskiej mówi, że rolnicy z państw kandydujących mogą liczyć maksymalnie na 25% dopłat otrzymywanych przez rolników unijnych. Polacy chcieliby, oczywiście, dostać 100%, ale na to nie mają co liczyć. Dyplomaci unijni uważają, że maksymalnie można wywalczyć 30-35% poziomu unijnego.

Polscy negocjatorzy liczą także, że uda się im skrócić czas dochodzenia do pełnych dopłat. Propozycja KE to 9 lat. Zdaniem obserwatorów, możliwe jest skrócenie tego okresu nawet do 5 lat. W takim przypadku jednak rolnicy z obecnych krajów członkowskich musieliby pogodzić się ze zmniejszeniem otrzymywanych obecnie sum o ok. 20%.

Po wczorajszym spotkaniu Jan Truszczyński, główny negocjator Polski, powiedział, że przedstawiciele Unii rozumieją, iż dochody i konkurencyjność naszych rolników nie mogą ucierpieć w wyniku wejścia do Unii. - A skoro tak, to pozostaje nam pracować nad sposobami rozwiązania tego problemu - powiedział J. Truszczyński. Polska strona proponuje więc objęcie cłami niektórych produktów wwożonych do naszego kraju oraz przerzucenie części środków z funduszy przeznaczonych na rozwój wsi na dopłaty. W grę wchodzą również dopłaty dla rolników finansowane z budżetu Polski.

Wydaje się, że najłatwiej pójdzie nam rozwiązanie problemu podatku VAT w budownictwie. Nasi negocjatorzy chcieliby, aby na usługi budowlane oraz sprzedaż nowych mieszkań podatek VAT wynosił początkowo 7%, czyli tyle, ile obecnie. Po okresie przejściowym VAT wzrósłby do poziomu 22%. Z wczorajszych wypowiedzi J. Truszczyńskiego można wywnioskować, że strona unijna jest gotowa przystać na polskie warunki i ustanowić okres przejściowy w tym zakresie aż do 2008 roku.

Natomiast trudno będzie wynegocjować wyższe dotacje z funduszy strukturalnych. Przypomnijmy, że na szczycie w Brukseli obcięto je dla wszystkich kandydatów o ok. 3 mld euro. Polska ma dostać o 1,4 mld euro mniej, niż pierwotnie planowano, czyli 12,4 mld euro. Nad sposobem spożytkowania tych pieniędzy pracuje obecnie Ministerstwo Gospodarki. Cele, na które środki z funduszy strukturalnych mają być przeznaczone, określa Narodowy Plan Rozwoju, przygotowywany przez MG.