ABN Amro zarobił w trzecim kwartale netto 591 mln euro, tj. o 24% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Ostatni raz wzrost zysku osiągnięto w 2000 r. Lepsze wyniki uzyskano dzięki redukcji kosztów, na którą zdecydowała się większość banków europejskich. ABN Amro zwolnił około 10 tys. pracowników, czyli 9% całego personelu. W efekcie koszty zmniejszyły się o 452 mln euro, tj. 13%, kompensując z nadwyżką wynoszący 351 mln euro spadek wpływów - do 4,32 mld euro.
Wprawdzie na pokrycie złych długów musiano przenieść do rezerw 338 mln euro, o 9,7% więcej niż w analogicznym okresie 2001 r., ale znacznie mniej od 583 mln euro w drugim kwartale br., gdy bank odczuł skutki bankructwa WorldComu. Odpisy te oraz konieczność spisania na straty 92 mln euro, stanowiących część wartości portfela inwestycyjnego, odbiły się na rezultatach jednostki hurtowej banku. Poniosła ona stratę w wysokości 44 mln euro, wobec 29 mln euro rok wcześniej. Stało się tak mimo zwolnienia 3500 pracowników i zmniejszenia o 20% wydatków operacyjnych.
Znaczenie lepiej radzono sobie w działalności detalicznej. Osiągnięto tam 11-proc. wzrost zysku, do 486 mln euro. W Holandii powiększył się on o 3,5%, do 59 mln euro, przy redukcji zatrudnienia o 6250 osób i zmniejszeniu liczby oddziałów, dzięki czemu wydatki spadły o 2%.
Szczególnie dobrze wiodło się ABN Amro na rynku amerykańskim. Zysk wzrósł tam o 24%, do 288 mln euro, do czego najbardziej przyczynił się duży popyt na kredyty hipoteczne. Na rynku brazylijskim, gdzie ABN Amro jest drugim co do wielkości bankiem zagranicznym, zarobił 121 mln euro, a więc - mimo kryzysu - mniej tylko o 1,6%. Spadek obciążeń podatkowych, wskutek deprecjacji reala, zrównoważył bowiem zmniejszenie zysku operacyjnego. Holenderski bank ma obligacje brazylijskie warte około 3,7 mld euro i udzielił tam kredytów w łącznej wysokości 5 mld euro.
Dyrektor finansowy Tom de Swaan stwierdził, że ABN Amro jest na dobrej drodze, aby w bieżącym roku osiągnąć taki sam zysk jak przed rokiem. Wyniósł on wówczas 2,36 mld euro.