Pod koniec października doszło do długo oczekiwanego przez posiadaczy akcji wybicia z trendu horyzontalnego. Z punktu widzenia analizy technicznej, wzrost powyżej poziomu 1160 pkt. jest równoznaczny z zakończeniem czteromiesięcznego trendu bocznego. WIG20 przełamał wszystkie średnie kroczące, a ich wzajemny układ zaczyna coraz bardziej przypominać rynek byka wyższego rzędu. Średnia długoterminowa jest wciąż najwyżej, ale "zakrzywienie" pozostałych dwóch średnich wskazuje, że przy choćby 5-proc. zwyżce dojdzie do pokonania średniej ruchomej ze 100 sesji.
Głównym argumentem przemawiającym na korzyść kontynuacji wzrostów jest zamknięta formacja podwójnego dna z przełomu lipca i października br. To można z pewnością zapisać po stronie osiągnięć popytu.
Kilkuletni wzorzec kształtowania dna lokalnego jesienią daje najwyraźniej znać o sobie. Inwestorzy skuszeni tzw. efektem stycznia starają się wyprzedzić innych w wyścigu po akcje. Rozpoczął się listopad, a wraz z nim inwestorzy mają okazję zapoznać się z osiągnięciami rodzimych blue chipów za III kwartał 2002 r. Nie należy spodziewać się, aby wyniki finansowe spółek były na tyle imponujące, aby mogły stanowić pożywkę dla wzrostów. Warto zwrócić uwagę, że w WIG20 praktycznie jedynym sektorem są banki. A tutaj mało kto spodziewa się szybkiej poprawy. Jeżeli zatem założyć, że banki nie dadzą impulsu do wzrostów, to powstanie pytanie: kto to może uczynić? Podejrzenie pada na spółki sektora technologii (vide gwałtowny, przeszło 10-proc. wzrost ceny akcji ComArchu na wczorajszej sesji wskutek podpisania wartego niespełna 5 mln euro kontraktu na dostawę oprogramowania na potrzeby integracji ze strukturami Unii Europejskiej). Niestety ComArch jest raczej wyjątkiem w gronie firm informatycznych, które mogą sprawić inwestorom miłą niespodziankę. Aby IT utrzymało zwyżkę WIG20 wówczas dobre rezultaty powinny zaprezentować największe firmy sektora: TP SA, Prokom, ComputerLand. Konsensus analityków sugeruje, że spektakularnej poprawy zysków tych firm nie należy wyglądać.