Jak dotąd zainteresowanie przedsiębiorców ofertą oddłużeniową resortu finansów jest małe. Do końca października złożono ok. 5 tys. wniosków o umorzenie zaległych podatków o wartości ok. 1,5 mld zł. Resort ocenia, że do darowania jest 8 mld zł z podatków i ceł. Z opłat, które mają wnosić starający się o oddłużenie, państwowa kasa miała dostać w przyszłym roku 1,3 mld zł. - Osiągnięcie zaplanowanych wpływów jest zagrożone - ocenia wiceminister Ożóg. Jednak, jej zdaniem, jest jeszcze zbyt wcześnie, aby, mówić, że budżet na 2003 r. jest w niebezpieczeństwie. - Gdyby proces restrukturyzacji się nie powiódł, urzędy skarbowe będą egzekwować zaległości od dłużników - mówi Irena Ożóg.

Większość wniosków (ok. 90%) pochodzi od małych firm, zatrudniających do 50 osób. Część z nich została złożona zaraz po wejściu ustawy w życie - czyli po 1 października. Głównym celem składających było wstrzymanie postępowania egzekucyjnego. Taki jest m.in. efekt skorzystania z ustawy oddłużeniowej. Choć duże firmy są na razie w mniejszości, to jednak one wygenerowały lwią część zgłoszonych zobowiązań. Średnia wartość ich fiskalnych długów to ok. 243 tys. zł. Według Ireny Ożóg, duzi podatnicy są coraz bardziej aktywni. Ich dotychczasową wstrzemięźliwość wiceminister tłumaczy tym, że musieli oni sporządzać plany restrukturyzacji (mali nie mają takiego obowiązku) i "tradycyjnym" zwlekaniem do ostatniej chwili. Termin składania wniosków upływa 15 listopada.

- Dziwi tak małe zainteresowanie. Być może duże przedsiębiorstwa liczą na jakieś nowe rozwiązania, zgodnie z którymi umorzenie zaległości nie wiąże się z żadnymi opłatami. Rząd nie ma takich planów - mówi wiceminister Ożóg.

Wpływy z opłat restrukturyzacyjnych to nie jedyna zagrożona część dochodów. Trybunał Konstytucyjny dopiero 20 listopada - a więc bezpośrednio przed trzecim czytaniem budżetu w Sejmie - zdecyduje, czy ustawa wprowadzająca abolicję podatkową jest zgodna z konstytucją. Komisja Finansów Publicznych już na samym początku prac nad przyszłorocznym budżetem zobowiązała rząd do przedstawienia propozycji pokrycia niedoboru we wpływach do państwowej kasy, jaki może powstać po zakwestionowaniu abolicji. Chodzi o 600 mln zł.

- Ministerstwo ma wariant awaryjny, ale nie przedstawi go do czasu rozprawy przed Trybunałem - powiedziała wiceminister Ożóg. Dodała, że propozycje resortu "idą raczej w kierunku cięcia wydatków" niż zwiększania dochodów w innych częściach budżetu.