Kurs dolara spadł wczoraj w ciągu dnia do 3,96 zł, z ok. 4 zł w czwartek na zamknięciu rynku. - Złoty cały czas jest bardzo pozytywnie postrzegany przez zagranicznych inwestorów. Pieniądze wciąż płyną na nasz rynek - powiedział nam Artur Wróbel, dealer walutowy z Banku Handlowego.

Wczoraj dodatkową zachętą do zakupu polskiej waluty była wypowiedź wiceminister finansów Ireny Ożóg, która stwierdziła, że w tej chwili rząd nie prowadzi żadnych prac nad osłabieniem złotego. Rynek wprawdzie nie spodziewał się takich działań, ale oczekiwał, że w związku z ostatnim umocnieniem naszej waluty mogą mieć miejsce werbalne interwencje członków rządu, zmierzające do jej osłabienia.

Pozytywny wpływ na wycenę naszej waluty mogła mieć również dzisiejsza aukcja obligacji skarbowych, podczas której Ministerstwo Finansów zaoferuje papiery dwuletnie o wartości 1,8 mld zł. - Wielu zagranicznych inwestorów miało w swoich portfelach stosunkowo niewiele polskich obligacji, m.in. ze względu na ryzyko związane z referendum w Irlandii oraz z tym, że nie oczekiwali obniżki stóp na ostatnim posiedzeniu RPP. Teraz chcą kupić nasze papiery -- twierdzi A. Wróbel.

Jednym z powodów umocnienia złotego mógł też być wzrost wartości euro do dolara. Europejska waluta przekroczyła wczoraj poziom 1 USD i była najdroższa od ponad trzech miesięcy.

- Nie ma żadnych negatywnych czynników, które powstrzymywałyby wzrost złotego - uważa Zbigniew Chmielewski, dyrektor departamentu skarbu w ING BSK. Jego zdaniem, w ciągu najbliższych dwóch miesięcy należy oczekiwać dalszego umocnienia naszej waluty. Dolar może spaść nawet do 3,8 zł.