Wtorkowe notowania przyniosły spadek cen ropy naftowej. W końcu sesji w Londynie cena jednej baryłki tego surowca gatunku Brent spadła wyraźnie poniżej poziomu 25 USD, i była o 0,7% niższa niż dzień wcześniej. Głównym czynnikiem, który miał wczoraj wpływ na przebieg notowań na rynku, były informacje napływające z OPEC. Sekretarz generalny tej organizacji zrzeszającej kraje czołowych producentów ropy na świecie Rilwanu Lukman, stwierdził, że obecny poziom wydobycia satysfakcjonuje kartel i nie planuje się zmieniać limitów produkcji. Inwestorzy odebrali to jako zapowiedź, że nawet w razie wojny amerykańsko-irackiej OPEC będzie w stanie zaspokoić globalny popyt na ropę i nie powinno dojść do gwałtownego skoku notowań. Jednocześnie Rilwanu Lukman stwierdził, że - jeśli nie dojdzie do jakichś niespodziewanych wydarzeń na świecie - w II kwartale 2003 r. ropy na rynkach może być nawet zbyt dużo.
Kosmetycznym zmianom podlegały wczoraj ceny miedzi. Za tonę tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 1590 USD, wobec 1594 USD w poniedziałek. Zdaniem specjalistów, większość graczy na tym rynku wstrzymywała się od decyzji, czekając już na dzisiejszą decyzję Rezerwy Federalnej USA w sprawie wysokości stóp procentowych. Panowało przekonanie, że jeśli polityka pieniężna nie zostanie złagodzona, wówczas ceny miedzi będą spadać.
Nieznacznie zmieniły się też ceny złota. Uncja tego kruszcu kosztowała w Europie ok. 318,5 USD. Wprawdzie sygnałem do wzrostów mogło być wczoraj osłabienie dolara wobec innych walut, ale większość graczy - podobnie jak na rynku miedzi - wolała poczekać z decyzjami na Fed. Zdaniem Johna Reade, analityka rynków metali z londyńskiego UBS Warburg, w drugiej połowie tygodnia na ceny złota będą mieć głównie wpływ doniesienia z rynków walutowych i z rynków akcji.