Nadeszły złe czasy dla gospodarki rynkowej i liberalnego sposobu myślenia. Nie tylko w Polsce, gdzie rośnie nieufność wobec prywatyzacji oraz nostalgia za PRL-em. Ale to nie powód, by wróżyć schyłek kapitalizmu. Pojawiło się wielu grabarzy, którzy powiadają, że system się przeżył. W Polsce miałby się przeżyć, zanim się zakorzenił. Zwątpienie zbiega się z dekoniunkturą oraz wzrostem znaczenia partii populistycznych na Wschodzie i Zachodzie. Jestem głęboko przekonany, że dzisiejsza niepogoda dla liberałów okaże się przejściowa, tak jak dekoniunktura, a kapitalizm jeszcze raz okaże swoją nadzwyczajną żywotność.

Jakie epizodyczne trendy mylone są z objawami trwałej zmiany reguł gospodarowania? Widoczny jest wzrost protekcjonizmu. Ton nadają USA, ryzykując najpierw wojnę stalową, a później ochronę produkcji rolnej. To zaś utrudni odchodzenie od Wspólnej Polityki Rolnej w Unii Europejskiej. Stagnacja i pogorszenie kondycji przedsiębiorstw rodzi też skłonności interwencyjne. We Włoszech niepokój budzi przyszłość Fiata, istotna także dla Polski. Jednym ze scenariuszy ratunkowych, szybko odrzuconym, była nacjonalizacja. Francja martwi się o France Telecom i wyraźnie lewaruje wartość EdF oraz Gas de France przed prywatyzacją. Mniej lub bardziej otwarte formy pomocy dla zagrożonych zakładów zdarzają się w innych krajach. Otwarcie pomaga się w Niemczech, jak przystało na socjaldemokrację (ostatnio - MobilCom). Interweniując, poręczając i subsydiując Unia Europejska nie przestaje strofować Polski i innych krajów kandydackich, że udzielają nadmiernej pomocy.

Trzeci zakres, najbardziej ostatnio nagłośniony, to rozmiękczanie finansów publicznych, czyli "Europejskiego paktu stabilizacji i wzrostu", obowiązującego od roku 1995. Kilka krajów otarło się o graniczny deficyt 3% PKB w roku bieżącym, a rok 2003 będzie krytyczny dla Niemiec, Portugalii i Włoch (gdzie ratunkiem mają być, oprócz twórczej księgowości, wpływy z prywatyzacji Alitalii, Enelu i Telecom Italia). Zwraca uwagę kontrast między rygorystycznym traktowaniem deficytu budżetowego a tolerancją wobec publicznego zadłużenia, przekraczającego w Grecji i Włoszech 100% PKB. Wreszcie, interwencja i protekcja dociera do europejskiego rynku pracy, ale tu zaostrzenia podyktowane są przede wszystkim względami bezpieczeństwa (przepisy imigracyjne), a dopiero w drugiej kolejności względami ekonomicznymi.

Wszystko to już było. Nowym wymiarem obecnego kryzysu jest natomiast podcięcie wiary w uczciwość kupiecką i rzetelność księgową, spowodowane aferami giełdowymi w USA. To poważny i niezwyczajny element kryzysu zaufania. Wszystkie inne, wyżej wymienione, nachodzą świat gospodarki rynkowej z regularnością cyklu koniunkturalnego. Potem odchodzą i kapitalizm znowu nabiera rozpędu. Mam nadzieję, że wróci także pogoda dla liberałów!