- Wypowiedź premiera w zasadzie nie zrobiła na rynku wrażenia. Być może wynikało to z jej kontekstu - twierdzi Jacek Wiśniewski, szef zespołu analiz w banku Pekao. - Przez moment można było zaobserwować minimalne osłabienie naszej waluty, gdy serwisy informacyjne zacytowały L. Millera. Ale sytuacja natychmiast wróciła do normy - dodaje. Za dolara płacono wczoraj po południu 3,97 zł, mniej więcej tyle samo, co we wtorek na zamknięciu rynku. Dzień wcześniej wiceminister finansów Irena Ożóg powiedziała, że rząd nie planuje osłabienia naszej waluty. Rada Ministrów wielokrotnie wzywała do podjęcia takich działań, ale przeciwstawiał się temu NBP, który współdecyduje o polityce kursowej.

Wczorajsze notowania złotego byłyby prawdopodobnie jeszcze wyższe, gdyby nie umocnienie dolara na rynku międzynarodowym. Kurs europejskiej waluty spadł wczoraj poniżej 1 USD.

Trend wzrostowy złotego trwa już trzeci tydzień. W tym czasie nasza waluta umocniła się wobec dolara już o ponad 5%. Duże zainteresowanie złotym ze strony zagranicznych inwestorów ma związek ze zbliżającym się finałem naszych negocjacji z Unią Europejską oraz hossą na rynku obligacji. Na wczorajszej aukcji papierów dwuletnich, na której Ministerstwo Finansów zaoferowało obligacje o wartości 1,8 mld zł, popyt wyniósł prawie 5,5 mld zł. W stosunku do poprzedniego przetargu, który odbył się w październiku, rentowność spadła o 0,7 pkt. proc.

L. Miller powiedział również, że prace rządu i NBP dotyczące wejścia Polski do strefy euro "dobrze rokują". Przyznał też, że Polska jest blisko wypełnienia kryteriów z Maastricht, które są warunkiem przystąpienia do unii walutowej. - Chcemy bardzo poważnie zaangażować się we włączenie Polski do strefy euro i traktujemy to jako jeden z istotnych elementów strategii rozwojowej naszego kraju - zapewnił z kolei prezydent Aleksander Kwaśniewski.