Reklama

Podatkowe poplątanie z pomieszaniem

Publikacja: 07.11.2002 10:14

Ministerstwo Finansów lubi straszyć. Ci, którzy płacili podatki w okresie, kiedy obowiązywały stare zasady odliczania od dochodów darowizn, zapewne o tym pamiętają. Straszenie rozpoczęło się wtedy, kiedy możliwość korzystania z dobrodziejstw nie najlepiej skonstruowanych przepisów stała się powszechnie znana. Kto o niej wiedział - i zapewne z niej korzystał - znacznie wcześniej? Publiczne wypowiedzi jednego z bardziej znanych specjalistów od prawa podatkowego, wówczas związanego z resortem, nie pozostawiały wątpliwości - urzędnicy ministerstwa. Jakoś nie kwapili się, by niedoskonałe prawo poprawić - do czasu, powtarzam, kiedy jego znajomość stała się powszechna.

Wiceminister finansów Irena Ożóg przypomniała ostatnio zasadę prawną (vide kodeks cywilny), że czynność prawna jest nieważna, jeżeli jest sprzeczna z ustawą lub ma na celu jej obejście. Zasugerowała, że taki cel mają tzw. antypodatkowe oferty banków i funduszy inwestycyjnych. W obowiązującej ordynacji podatkowej problem ujęto nieco inaczej: fiskus, dokonując ustalenia treści czynności prawnej, uwzględnia jej cel i zgodny zamiar stron, a nie tylko dosłowne brzmienie oświadczeń woli. Musi też pominąć skutki podatkowe czynności prawnych, jeżeli udowodni, że z dokonania tych czynności nie można było oczekiwać innych istotnych korzyści niż wynikające z obniżenia wysokości zobowiązania podatkowego.

Nie jestem zwolennikiem falandyzacji prawa, choć bardzo cenię profesora Falandysza. Prawo ma jednak to do siebie, że można je rozmaicie interpretować. Przedstawiciele resortu finansów czynią to w taki sposób, aby położyć kres antypodatkowym ofertom banków i funduszy inwestycyjnych. Może widzą już oczyma wyobraźni te tysiące ciułaczy, którzy biegną do banków kupować obligacje lub certyfikaty funduszy, aby zrobić na złość ministrowi finansów. Widzą tych, którzy zacierają ręce z radości, że wypłatali figla znanemu z poczucia humoru ministrowi Kołodce. Jeśli tak, to chyba traktują oszczędzanie w konwencji happeningu, podobnego do tych, w jakie minister Kołodko za pomocą nożyc, bochnów chleba i innych rekwizytów przekształcił nudne zwykle konferencje prasowe.

Ale oszczędzanie to nie happening. Nikt nie kupi obligacji banków czy certyfikatów funduszy na złość urzędnikom skarbowym. Celem - wracając do prawniczego żargonu - czynności prawnych z tym związanych jest korzystne ulokowanie pieniędzy. Przy czym ani jedyną, ani nawet istotną korzyścią nie jest ucieczka przed podatkiem Belki. Ciułacz szuka takich lokat, które przyniosą mu większe zyski, a nie takich, które się podobają lub nie resortowi finansów.

Całe szczęście, że pazerność fiskusa nie zaszła już tak daleko, aby zdusić i tak znajdujący się w kiepskiej formie rynek kapitałowy. Dzięki temu są na tym rynku takie instrumenty, którymi handel nie rodzi jeszcze obowiązku podatkowego. Mogą one - choć przecież wcale nie muszą - zapewnić właścicielom nieco wyższe zyski niż inne. Brawo za pomysłowość dla tych, którzy ich listę wydłużają. Ale dla nich celem też nie jest robienie psikusów śmiertelnie poważnemu aparatowi skarbowemu, tylko korzystne pozyskanie środków i zarabianie na zarządzaniu nimi.

Reklama
Reklama

Urzędnicy resortu znają doskonale przepisy, o czym pewnie mogliby zaświadczyć uczestnicy wielu prowadzonych przez nich szkoleń. Zastanawiam się, dlaczego dopiero teraz, kiedy antypodatkowa oferta nabrała rozmachu, fiskus grozi palcem, powołując się na ogólne zasady prawne. Czemu nie rozpoczął dyskusji na ten temat wcześniej? Czyżby wybrał strategię - siedźmy cicho i uderzmy w stół w takim momencie, kiedy przestraszeni ciułacze nie będą mieli czasu na zastanawianie się, kto ma rację i na wszelki wypadek zrezygnują z zakupu obligacji lub certyfikatów? Podatnicy udowodnili już jednak parę razy, że nie jest łatwo ich zastraszyć. Fiskus, jak zwykle, ma krótką pamięć i nie uczy się na błędach. Szkoda.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama