Ostatnia redukcja stóp, dokonana przez RPP, nastąpiła w październiku. Od tego czasu przedstawiciele Rady wielokrotnie sugerowali, że stopy są na odpowiednim poziomie, co wskazywało, iż kolejnych cięć szybko nie będzie.
- Decyzja Fed nie jest dla RPP bodźcem, bo polityki pieniężnej nie można prowadzić, opierając się na różnicy w wysokości stóp u nas i w USA - powiedział Jacek Wiśniewski, szef zespołu prognoz i analiz Pekao SA. - Jednak fakt, że Fed obciął stopy bardziej, niż oczekiwano, może sugerować, iż gospodarka amerykańska będzie się rozwijać wolniej, niż wcześniej oczekiwano. A to oznacza mniejsze ożywienie i w Europie, i także u nas. W rezultacie mniejsza też będzie presja inflacyjna, co może zwiększyć pole do redukcji stóp.
Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP, uznaje obniżkę stóp w USA za decyzję wynikającą z ostrożności Fed, a nie z obaw o gospodarkę. I choć, jego zdaniem, również RPP nie obetnie stóp w ślad za amerykańskim bankiem centralnym, to konsekwencje tej redukcji mogą wpłynąć na politykę pieniężną. Jednym z jej skutków było umocnienie się złotego.
- Mocniejszy złoty oznacza mniejszą inflację - i to może w przyszłości wziąć pod uwagę RPP - powiedział.
Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK, twierdzi, że najlepszym argumentem na to, że RPP przy swoich decyzjach nie bierze zbyt mocno pod uwagę postępowania innych banków centralnych, były wydarzenia po ataku terrorystycznym na USA z 11 września 2001 r. Na redukcję zdecydowała się większość banków centralnych świata, a NBP nie. Jednak on także uważa, że wywołane redukcją stóp w Fed umocnienie się złotego może mieć konsekwencje dla polityki pieniężnej w przyszłości.