Reklama

Pierwszy od roku impuls dla gospodarki światowej

Trzy najważniejsze banki centralne - Zarząd Rezerwy Federalnej USA, Europejski Bank Centralny i Bank Anglii - obniżyły w ubiegłym roku stopy procentowe łącznie 22 razy, aby uchronić gospodarkę światową przed recesją. W efekcie prawie przez rok oprocentowanie w Wielkiej Brytanii było najniższe od 38 lat, a w USA - od 41 lat. Presja na dalsze cięcia rośnie. Zbyt optymistyczne okazały się bowiem nadzieje na wyraźniejsze ożywienie aktywności ekonomicznej. Fed już zareagował.

Publikacja: 09.11.2002 08:12

Po najdłuższym, trwającym 10 lat, okresie dobrej koniunktury gospodarkę amerykańską dotknęła w ubiegłym roku recesja. Dodatkowym ciosem był atak terrorystyczny na USA z 11 września, który gwałtownie pogorszył nastroje zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców, pogłębiając kryzys gospodarczy.

Rozczarowanie powolnym ożywieniem w USA

Ożywienie aktywności przyszło szybciej niż przewidywano, i już w czwartym kwartale 2001 r. produkt krajowy brutto powiększył się o 2,7% w skali roku. Pierwsze trzy miesiące 2002 r. przyniosły jeszcze bardziej zaskakujący, blisko 5--proc., wzrost gospodarczy. Uwierzono wówczas w radykalną poprawę koniunktury, której miały towarzyszyć coraz lepsze wyniki przedsiębiorstw.

Przewidywania okazały się zbyt optymistyczne. W drugim kwartale 2002 r. tempo wzrostu gospodarczego obniżyło się do 1,3%. Bezrobocie, które w 2000 r. spadło do 3,9% czynnej zawodowo ludności, tj. najniższego poziomu od 30 lat, osiągnęło w kwietniu br. 6%, co było najwyższym wskaźnikiem od 8 lat. Przedsiębiorstwa rezygnowały z większych inwestycji, a atmosferę pogorszyły skandale w czołowych firmach, dotyczące fałszowania księgowości, które prowadziły do bankructw oraz utrwaliły spadek notowań na rynku akcji.

Również w trzecim kwartale nie zdołano osiągnąć w gospodarce amerykańskiej spodziewanego wzrostu. PKB powiększył się o 3,1%, wobec 3,7% oczekiwanych przez ekonomistów, mimo wyraźnego ożywienia popytu konsumpcyjnego, który jest głównym czynnikiem zapewniającym rozwój gospodarczy USA. Wydatki konsumpcyjne wzrosły w trzecim kwartale o 4,2% w skali rocznej, podczas gdy w okresie od kwietnia do czerwca zwiększyły się tylko o 1,8%. Szczególnie chętnie kupowano dobra trwałego użytku, takie jak samochody, przeznaczając na nie niemal o jedną czwartą więcej pieniędzy niż rok wcześniej.

Reklama
Reklama

Ekonomiści wątpią jednak w trwałość ożywienia popytu konsumpcyjnego. Już w końcu drugiego kwartału pojawiły się pierwsze oznaki osłabienia tej tendencji. Do tego doszedł długotrwały spadek notowań na rynku akcji, który poważnie uszczuplił zasoby finansowe indywidualnych inwestorów. Od marca 2000 r. wartość rynkowa amerykańskich spółek zmalała o około 7,6 bln USD.

Amerykanów niepokoi zwłaszcza ciągła redukcja zatrudnienia, której towarzyszy najwolniejszy od ponad trzech lat wzrost płac. Jednocześnie zaczynają tracić swą atrakcyjność nieoprocentowane kredyty, które przyczyniły się do zwiększenia sprzedaży samochodów. W tych warunkach sprzedaż detaliczna zmniejszyła się we wrześniu najbardziej od 10 miesięcy.

O pogorszeniu nastrojów amerykańskich konsumentów najlepiej świadczy wyraźny spadek indeksu zaufania do gospodarki USA, przedstawionego przez firmę Conference Board. Wyniósł on w październiku 79,4 pkt., co jest najniższym wskaźnikiem od 9 lat, wobec 93,7 pkt. we wrześniu. Spadek ten był największy od ataku terrorystycznego sprzed roku. Trudności ze znalezieniem pracy oraz malejące dochody wpłynęły na negatywną ocenę obecnej sytuacji ekonomicznej USA, a także jej najbliższych perspektyw.

Koniunkturę źle oceniają też amerykańscy przedsiębiorcy, o czym świadczy duży spadek nakładów inwestycyjnych. W trzecim kwartale na nowe obiekty oraz maszyny i oprogramowanie wydano zaledwie o 0,6% więcej niż przed rokiem, po spadku o 2,4% w drugim kwartale. Jeszcze gorzej było z inwestycjami budowlanymi przedsiębiorstw. W okresie od lipca do września wydały one na ten cel mniej o 16%.Wobec słabnącego popytu zarówno konsumpcyjnego, jak i inwestycyjnego naturalne jest osłabienie aktywności w amerykańskim przemyśle. Obrazujący ją wskaźnik, opracowywany przez Institute of Supply Management, obniżył się we wrześniu po raz pierwszy od 8 miesięcy. Miesiąc później odnotowano też spadek aktywności w szczególnie istotnym dla gospodarki USA sektorze usług.

Odległa perspektywa

lepszej koniunktury

Reklama
Reklama

Zdaniem większości ekspertów, gorsze od spodziewanych wyniki makroekonomiczne w ciągu minionych dwóch kwartałów nie są wystarczającym powodem, aby gospodarce USA miał grozić nawrót recesji. Wiele zjawisk ekonomicznych sugeruje jednak, że na ożywienie trzeba będzie poczekać znacznie dłużej niż sądzono na początku bieżącego roku.

Niekorzystny obraz gospodarki amerykańskiej ukazuje zwłaszcza sporządzony przez Conference Board indeks, który obejmuje najważniejsze wskaźniki ekonomiczne. Spadał on przez cztery miesiące z rzędu, od czerwca do września br., co zdarzyło się po raz pierwszy od początku recesji z lat 1990-1991.

Wśród czynników, które najbardziej niepokoją ekonomistów, na pierwszy plan wysuwa się słaby popyt konsumpcyjny. Amerykański handel detaliczny obawia się w tym roku najgorszego sezonu świątecznego od przeszło 10 lat. Niektóre firmy sądzą, że będzie on gorszy nawet niż ten po zeszłorocznym ataku terrorystycznym. Sprzedaż detaliczną ograniczy dodatkowo opóźnienie dostaw spowodowane unieruchomieniem portów na zachodnim wybrzeżu USA.

Aktywność ekonomiczną będzie też w dalszym ciągu osłabiać niechęć przedsiębiorstw do istotnego zwiększenia nakładów inwestycyjnych. Obok niedostatecznego popytu niepokoi je perspektywa konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie.

Poważnym problemem pozostaje także bezrobocie. Wiele wskazuje na to, że w razie potrzeby, amerykańskie firmy będą zwiększać produkcję, wykorzystując wzrost wydajności, a nie przyjmując nowych pracowników. Dlatego ekonomiści nie wykluczają ponownego nasilenia bezrobocia w czwartym kwartale. Po przejściowym spadku we wrześniu do 5,6% może ono znów osiągnąć 6%.

Ogólnie negatywnego obrazu gospodarki amerykańskiej nie są w stanie poprawić pozytywne zjawiska, takie jak wzrost wydatków publicznych, zwłaszcza na cele wojskowe, czy ożywienie w budownictwie.

Reklama
Reklama

W tych warunkach ekonomiści spodziewają się spowolnienia w czwartym kwartale wzrostu gospodarczego do 2,2%. W całym bieżącym roku wyniesie on prawdopodobnie 3%, wobec 2,4% rok wcześniej. Nie brakuje też głosów, że wyraźniejsze ożywienie nastąpi dopiero w drugiej połowie 2003 r.

Pesymistyczne prognozy

dla strefy euro

W podobnej sytuacji znalazły się kraje strefy euro, które odczuły spadek popytu ze strony USA. Po zeszłorocznym załamaniu koniunktury pierwsze dwa kwartały 2002 r. przyniosły tylko nieznaczny wzrost gospodarczy. Łączny produkt krajowy brutto dwunastu państw unii walutowej powiększył się w tym okresie o 0,4% w skali rocznej.

Jeszcze wolniej przezwyciężała kryzys największa gospodarka europejska. PKB Niemiec wzrósł w pierwszych dwóch kwartałach o 0,3%. Miejscowe firmy zmniejszyły zamówienia na dobra inwestycyjne, a zaufanie przedsiębiorców do gospodarki niemieckiej spadło w październiku do najniższego poziomu od 9 miesięcy. Rekordowa liczba bankructw naraziła na straty sektor bankowy i sprawiła, że bezrobocie osiągnęło najwyższy poziom od prawie czterech lat. Pogorszyło to nastroje konsumentów i we wrześniu, po raz pierwszy od trzech miesięcy, doszło do zmniejszenia sprzedaży detalicznej. Indeks giełdy frankfurckiej DAX spadł od początku roku o ponad 36%.

Reklama
Reklama

W tych warunkach niewiele wskazuje na rychłą poprawę koniunktury, zwłaszcza że rząd kanclerza Gerharda Schrödera zamierza ograniczyć wydatki publiczne i podwyższyć podatki, co będzie dodatkowym ciosem dla gospodarki niemieckiej.

We Francji, po wzroście PKB w pierwszych trzech miesiącach o 0,6%, drugi kwartał przyniósł obniżenie tempa do 0,4%. Szczególnie duży niepokój wzbudza tam osłabienie popytu konsumpcyjnego, od którego w decydującym stopniu zależy ożywienie aktywności ekonomicznej.

Głównym powodem pogorszenia nastrojów konsumentów jest największe od 2 lat bezrobocie. Tymczasem zaufanie przedsiębiorców do gospodarki francuskiej spadło w październiku do najniższego poziomu od 8 miesięcy.

Bank Francji nie spodziewa się, by tegoroczny wzrost gospodarczy przekroczył 1%, co byłoby najwolniejszym tempem od recesji z 1993 r.

Nie lepiej jest we Włoszech, gdzie - podobnie jak w innych krajach - nastroje przedsiębiorców i konsumentów są coraz gorsze, Zdaniem instytutu Isae, niewielki popyt może ograniczyć w bieżącym roku wzrost w gospodarce włoskiej do 0,5%.

Reklama
Reklama

Komisja Europejska już pięć razy korygowała w dół prognozy dotyczące tegorocznego wzrostu gospodarczego w strefie euro, by ostatnio stwierdzić, że będzie on najwolniejszy od 10 lat. Niepokój ten podzielają konsumenci. Ich nastroje były w październiku najgorsze od 11 miesięcy.

Wielka Brytania radzi

sobie lepiej

Wielka Brytania okazała się bardziej odporna na kryzys niż większość krajów europejskich, mimo największego od 10 lat załamania w przemyśle. Od początku 2002 r. nasilało się tempo wzrostu gospodarczego, by w trzecim kwartale wynieść 1,7% w skali rocznej. Głównym impulsem był duży popyt konsumpcyjny, oraz ożywienie w budownictwie mieszkaniowym, którym sprzyjało najmniejsze od 17 lat bezrobocie. W efekcie wzrosła aktywność w sektorze usług, a sektor produkcyjny stopniowo przezwyciężał wcześniejsze załamanie.

Sytuacja zaczęła zmieniać się we wrześniu, wraz pogorszeniem nastrojów konsumentów. Wolniejszy wzrost sprzedaży detalicznej doprowadził do zmniejszenia zamówień, co było ciosem dla przemysłu, z trudem wychodzącego z kryzysu. Nieznaczny spadek produkcji przemysłowej odnotowany w sierpniu nasilił się w następnym miesiącu, a w październiku, po raz pierwszy od stycznia, zmalało zaufanie przedsiębiorców do brytyjskiej gospodarki.

Reklama
Reklama

Jednak z drugiej strony październik przyniósł znów ożywienie popytu konsumpcyjnego, które może złagodzić negatywne skutki złej koniunktury na świecie.

Japonia na progu

nowej recesji

W najgorszym położeniu znajduje się gospodarka japońska, ustępująca potencjałem tylko amerykańskiej. W drugim kwartale pozytywnym zjawiskiem był wzrost eksportu i produkcji przemysłowej, dzięki któremu PKB zwiększył się o 0,6% - po raz pierwszy od przeszło roku. Jednak tendencja ta może ulec osłabieniu ze względu na słabą koniunkturę na świecie, ograniczającą popyt zagraniczny. Groziłoby to w końcu bieżącego roku lub na początku przyszłego ponowną, już czwartą w ciągu dziesięciu lat recesją. W trzecim kwartale odnotowano już oznaki osłabienia aktywności ekonomicznej i wzrost gospodarczy w tym okresie ocenia się na zaledwie 0,2%.

Ujemnym czynnikiem jest też rekordowo wysokie bezrobocie, które zmniejsza popyt konsumpcyjny. Ponadto poprawę koniunktury w Japonii utrudnia szczególnie poważny w tym kraju problem złych długów. Obciążają one banki, ograniczając ich możliwości finansowe i pozbawiając przedsiębiorstwa dopływu kredytów.

Stopy obniżył tylko Zarząd Rezerwy Federalnej

Przeciwstawiając się recesji, czołowe banki centralne wielokrotnie obniżały w zeszłym roku stopy procentowe. W USA, po 11 takich decyzjach, oprocentowanie funduszy federalnych znalazło się na poziomie 1,75% - najniższym od 41 lat. EBC obniżył stopę refinansową czterokrotnie, do 3,25%, a podstawowa stopa procentowa Banku Anglii, po siedmiu cięciach, znalazła się na poziomie 4% - najniższym od 38 lat.

Wobec wolniejszego niż przewidywano ożywienia w gospodarce światowej w bieżącym roku na banki centralne zaczęto wywierać naciski, aby po rocznej przerwie zaczęły ponownie łagodzić rygory polityki pieniężnej.

W środę wyraźny krok w tym kierunku zrobił Zarząd Rezerwy Federalnej, obniżając oprocentowanie funduszy federalnych o 0,5 pkt. proc., do 1,Uzasadniając swą decyzję, bank centralny USA dał do zrozumienia, że atmosfera niepewności, częściowo wskutek napiętej sytuacji politycznej, powoduje ograniczenie wydatków. To zaś wpływa ujemnie na produkcję i zatrudnienie.

- Zarząd Rezerwy Federalnej zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakim dla gospodarki amerykańskiej może być osłabienie popytu konsumpcyjnego - skomentował decyzję banku centralnego USA Dhaval Joshi, analityk Société Générale w Londynie. - Jeżeli Amerykanie ograniczyliby wydatki, nie ma w USA innego czynnika, który mógłby go zastąpić. Bodziec w postaci obniżki stóp procentowych był więc uzasadniony, zwłaszcza wobec ryzyka wybuchu wojny z Irakiem, które wpływa ujemnie na nastroje konsumentów. Niższe oprocentowanie nie grozi przy tym większą inflacją, gdyż ta nie stanowi w USA problemu - dodał.

Zarząd Rezerwy Federalnej za identyczne uznał niebezpieczeństwo osłabienia aktywności w gospodarce amerykańskiej oraz ryzyko nasilenia inflacji, co - zdaniem ekonomistów - oznacza, że w najbliższej przyszłości nie należy spodziewać się dalszej obniżki stóp procentowych.

EBC oraz Bank Anglii nie wzięły przykładu z amerykańskiego banku centralnego i pozostawiły oprocentowanie na dotychczasowym poziomie. Ze szczególnym zdziwieniem przyjęto decyzję pierwszej z tych instytucji. Zarówno politycy, jak i przedsiębiorcy, zwłaszcza niemieccy, domagali się obniżenia stóp procentowych, aby ożywić gospodarkę strefy euro, której grozi w bieżącym roku najniższe tempo wzrostu od 10 lat. Rada EBC zignorowała jednak te apele, najwyraźniej obawiając się nasilenia inflacji, która przewyższa założony poziom 2%.

- Odroczenie cięcia stóp nie powinno mieć negatywnego wpływu na gospodarkę strefy euro - twierdzi analityk HVB Group Christian Stocker. - EBC po prostu oparł się naciskom zarówno ze strony polityków, jak i przedsiębiorców, broniąc swego prawa do niezależnego kształtowania polityki pieniężnej. Dla gospodarki europejskiej szczególnie ważna jest stabilność wspólnej waluty i temu celowi służy ostatnia decyzja EBC.

Utrzymanie na niezmienionym poziomie oprocentowania przez Bank Anglii nie wywołało takich emocji. Wielka Brytania zniosła bowiem najlepiej zeszłoroczne załamanie koniunktury dzięki popytowi konsumpcyjnemu, który ostatnio zaczął znów szybciej rosnąć. Czynnik ten może zrównoważyć ujemny wpływ ogólnie złej koniunktury na gospodarkę brytyjską. Przeciwko łagodzeniu polityki pieniężnej mógł też przemawiać boom na rynku kredytów hipotecznych oraz w budownictwie mieszkaniowym.

- Decyzja Banku Anglii była właściwa, a zarazem wyważona - uważa Dhaval Joshi z Société Générale. - Trzeba pamiętać, że chociaż sytuacja ekonomiczna w Wielkiej Brytanii jest lepsza niż w innych krajach, w gospodarce brytyjskiej istnieją obecnie znaczne dysproporcje. Duży popyt konsumpcyjny oraz wysokie ceny mieszkań kontrastują ze słabą aktywnością w przemyśle. Obniżka oprocentowania mogłaby być korzystna dla sektora produkcyjnego, ale z drugiej strony - ze względu na dużą sprzedaż detaliczną - groziłaby nasileniem inflacji.

Większość ekonomistów uważa, że jeszcze przed końcem br. Bank Anglii zdecyduje się na obniżenie stóp procentowych. Jeżeli chodzi o EBC, to decyzji takiej oczekuje się najpóźniej w końcu marca 2003 r. - W grudniu br. EBC zapewne obniży oprocentowanie o 0,5 pkt. - uważa Christian Stocker z HVB Group.

Zupełnie w innej sytuacji znajduje się Bank Japonii. Nie ma on swobody manewru, gdyż od dłuższego czasu stopy procentowe są tam bliskie zeru. Brakuje więc mechanizmu polityki pieniężnej, który mógłby ożywić gospodarkę. Z drugiej strony podwyższenie oprocentowania uniemożliwia utrzymująca się od prawie trzech lat deflacja, spowodowana niską aktywnością ekonomiczną.

Polska: przede wszystkim walka z inflacją

Narodowy Bank Polski rozpoczął serię obniżek stóp procentowych na początku ubiegłego roku. Do tej pory było ich 13, a główna stopa procentowa - interwencyjna - spadła w tym czasie o 12 pkt. proc. - do 7%. To, czy nastąpią dalsze cięcia, uzależnione jest obecnie głównie od stanu gospodarki.

Wcześniej bowiem NBP koncentrował się na walce z inflacją. Przykładem tego była podwyżka stóp procentowych, jaka nastąpiła w sierpniu 2000 r. Mimo wyraźnego spowolnienia gospodarki - tempo wzrostu PKB spadło z 5% w II kwartale 2000 r., do 3,1% w III kwartale - RPP zdecydowała się wówczas na znaczne podwyższenie oprocentowania.

Seria redukcji stóp, jaka nastąpiła od początku 2001 r., była przez prawie cały czas motywowana przez Radę Polityki Pieniężnej spadkiem inflacji i brakiem zagrożenia, iż nastąpi jej odbicie. Wielokrotnie przedstawiciele Rady wypowiadali się, że jej celem jest stabilizacja wartości pieniądza, a nie pobudzanie gospodarki. Ostatnio jednak również RPP w swoich komunikatach zwraca uwagę na stan gospodarki.

Zdaniem analityków, ze względu na stabilną inflację, to właśnie prognozy dotyczące ożywienia oraz dane o sytuacji w przemyśle stały się głównym powodem redukcji. Każdy sygnał, wskazujący na możliwość przyspieszenia wzrostu PKB, traktowany jest jako odsuwający możliwość cięcia stóp, za to informacje o nie najlepszym stanie przemysłu przybliżają obniżki. Mimo wszystko RPP wciąż za najważniejszy powód redukcji uznaje małe tempo wzrostu cen.

Ożywienie w Polsce jest, ale niewielkie

W III kwartale nastąpiło przyspieszenie wzrostu gospodarczego w Polsce - zgodnie twierdzą ekonomiści. Poprawiła się m.in. sytuacja w eksporcie i produkcji. Nadal nie ma jednak pewności, czy obserwowane ożywienie ma charakter trwały. Zbyt wolne odbudowywanie koniunktury w największych światowych gospodarkach pozostaje dla nas istotnym zagrożeniem.

Najbardziej optymistyczne prognozy na III kwartał mówią o wzroście PKB do 1,7%, z 0,8% w II kwartale - wynika z ankiety Reutersa. Poprawy koniunktury spodziewają się w zasadzie wszyscy ekonomiści. Lepsza ocena gospodarki to przede wszystkim efekt dobrych danych, dotyczących produkcji przemysłowej, eksportu oraz sprzedaży detalicznej. W III kwartale, według obliczeń GUS, produkcja była o 3,3% większa niż przed rokiem. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 3,9%. Eksport zwiększył się rok do roku aż o 17% (dane NBP).

Kulą u nogi polskiej gospodarki nadal jest natomiast budownictwo. Produkcja w tym sektorze spadła w minionym kwartale prawie o 10%. Dużym problemem pozostaje też bardzo wysokie bezrobocie. We wrześniu znowu nastąpił wzrost liczby osób bez pracy, a stopa bezrobocia zwiększyła się z 17,5% do 17,6%.

Powodem do niepokoju są również malejące inwestycje, bez których trudno sobie wyobrazić powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego. Ostatni kwartał był prawdopodobnie szóstym z kolei, w którym nastąpił spadek inwestycji w ujęciu rocznym. Według ostatnich szacunków IBnGR, w III kwartale przedsiębiorstwa wydały na zakup maszyn i urządzeń o 4,7% mniej niż przed rokiem. Jednak, jak zauważają ekonomiści z Instytutu, niekorzystna tendencja w inwestycjach ulega wyhamowaniu. W IV kwartale spadek powinien wynieść 3,5%, a w 2003 r. wydatki na środki trwałe mają już rosnąć.

Wśród najważniejszych czynników, które mogą opóźnić wychodzenie naszej gospodarki z kryzysu, ekonomiści wskazują ciągle niepewną sytuację na świecie. Wielu z nich twierdzi bowiem, że głównym motorem wzrostu gospodarczego w Polsce w najbliższej przyszłości będzie eksport. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja w Niemczech, które są naszym głównym partnerem handlowym. W październiku sześć czołowych niemieckich instytutów badawczych obniżyło prognozę wzrostu gospodarczego w tym kraju na ten i przyszły rok.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama