Jednak z drugiej strony październik przyniósł znów ożywienie popytu konsumpcyjnego, które może złagodzić negatywne skutki złej koniunktury na świecie.
Japonia na progu
nowej recesji
W najgorszym położeniu znajduje się gospodarka japońska, ustępująca potencjałem tylko amerykańskiej. W drugim kwartale pozytywnym zjawiskiem był wzrost eksportu i produkcji przemysłowej, dzięki któremu PKB zwiększył się o 0,6% - po raz pierwszy od przeszło roku. Jednak tendencja ta może ulec osłabieniu ze względu na słabą koniunkturę na świecie, ograniczającą popyt zagraniczny. Groziłoby to w końcu bieżącego roku lub na początku przyszłego ponowną, już czwartą w ciągu dziesięciu lat recesją. W trzecim kwartale odnotowano już oznaki osłabienia aktywności ekonomicznej i wzrost gospodarczy w tym okresie ocenia się na zaledwie 0,2%.
Ujemnym czynnikiem jest też rekordowo wysokie bezrobocie, które zmniejsza popyt konsumpcyjny. Ponadto poprawę koniunktury w Japonii utrudnia szczególnie poważny w tym kraju problem złych długów. Obciążają one banki, ograniczając ich możliwości finansowe i pozbawiając przedsiębiorstwa dopływu kredytów.
Stopy obniżył tylko Zarząd Rezerwy Federalnej
Przeciwstawiając się recesji, czołowe banki centralne wielokrotnie obniżały w zeszłym roku stopy procentowe. W USA, po 11 takich decyzjach, oprocentowanie funduszy federalnych znalazło się na poziomie 1,75% - najniższym od 41 lat. EBC obniżył stopę refinansową czterokrotnie, do 3,25%, a podstawowa stopa procentowa Banku Anglii, po siedmiu cięciach, znalazła się na poziomie 4% - najniższym od 38 lat.
Wobec wolniejszego niż przewidywano ożywienia w gospodarce światowej w bieżącym roku na banki centralne zaczęto wywierać naciski, aby po rocznej przerwie zaczęły ponownie łagodzić rygory polityki pieniężnej.
W środę wyraźny krok w tym kierunku zrobił Zarząd Rezerwy Federalnej, obniżając oprocentowanie funduszy federalnych o 0,5 pkt. proc., do 1,Uzasadniając swą decyzję, bank centralny USA dał do zrozumienia, że atmosfera niepewności, częściowo wskutek napiętej sytuacji politycznej, powoduje ograniczenie wydatków. To zaś wpływa ujemnie na produkcję i zatrudnienie.
- Zarząd Rezerwy Federalnej zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakim dla gospodarki amerykańskiej może być osłabienie popytu konsumpcyjnego - skomentował decyzję banku centralnego USA Dhaval Joshi, analityk Société Générale w Londynie. - Jeżeli Amerykanie ograniczyliby wydatki, nie ma w USA innego czynnika, który mógłby go zastąpić. Bodziec w postaci obniżki stóp procentowych był więc uzasadniony, zwłaszcza wobec ryzyka wybuchu wojny z Irakiem, które wpływa ujemnie na nastroje konsumentów. Niższe oprocentowanie nie grozi przy tym większą inflacją, gdyż ta nie stanowi w USA problemu - dodał.
Zarząd Rezerwy Federalnej za identyczne uznał niebezpieczeństwo osłabienia aktywności w gospodarce amerykańskiej oraz ryzyko nasilenia inflacji, co - zdaniem ekonomistów - oznacza, że w najbliższej przyszłości nie należy spodziewać się dalszej obniżki stóp procentowych.
EBC oraz Bank Anglii nie wzięły przykładu z amerykańskiego banku centralnego i pozostawiły oprocentowanie na dotychczasowym poziomie. Ze szczególnym zdziwieniem przyjęto decyzję pierwszej z tych instytucji. Zarówno politycy, jak i przedsiębiorcy, zwłaszcza niemieccy, domagali się obniżenia stóp procentowych, aby ożywić gospodarkę strefy euro, której grozi w bieżącym roku najniższe tempo wzrostu od 10 lat. Rada EBC zignorowała jednak te apele, najwyraźniej obawiając się nasilenia inflacji, która przewyższa założony poziom 2%.
- Odroczenie cięcia stóp nie powinno mieć negatywnego wpływu na gospodarkę strefy euro - twierdzi analityk HVB Group Christian Stocker. - EBC po prostu oparł się naciskom zarówno ze strony polityków, jak i przedsiębiorców, broniąc swego prawa do niezależnego kształtowania polityki pieniężnej. Dla gospodarki europejskiej szczególnie ważna jest stabilność wspólnej waluty i temu celowi służy ostatnia decyzja EBC.
Utrzymanie na niezmienionym poziomie oprocentowania przez Bank Anglii nie wywołało takich emocji. Wielka Brytania zniosła bowiem najlepiej zeszłoroczne załamanie koniunktury dzięki popytowi konsumpcyjnemu, który ostatnio zaczął znów szybciej rosnąć. Czynnik ten może zrównoważyć ujemny wpływ ogólnie złej koniunktury na gospodarkę brytyjską. Przeciwko łagodzeniu polityki pieniężnej mógł też przemawiać boom na rynku kredytów hipotecznych oraz w budownictwie mieszkaniowym.
- Decyzja Banku Anglii była właściwa, a zarazem wyważona - uważa Dhaval Joshi z Société Générale. - Trzeba pamiętać, że chociaż sytuacja ekonomiczna w Wielkiej Brytanii jest lepsza niż w innych krajach, w gospodarce brytyjskiej istnieją obecnie znaczne dysproporcje. Duży popyt konsumpcyjny oraz wysokie ceny mieszkań kontrastują ze słabą aktywnością w przemyśle. Obniżka oprocentowania mogłaby być korzystna dla sektora produkcyjnego, ale z drugiej strony - ze względu na dużą sprzedaż detaliczną - groziłaby nasileniem inflacji.
Większość ekonomistów uważa, że jeszcze przed końcem br. Bank Anglii zdecyduje się na obniżenie stóp procentowych. Jeżeli chodzi o EBC, to decyzji takiej oczekuje się najpóźniej w końcu marca 2003 r. - W grudniu br. EBC zapewne obniży oprocentowanie o 0,5 pkt. - uważa Christian Stocker z HVB Group.
Zupełnie w innej sytuacji znajduje się Bank Japonii. Nie ma on swobody manewru, gdyż od dłuższego czasu stopy procentowe są tam bliskie zeru. Brakuje więc mechanizmu polityki pieniężnej, który mógłby ożywić gospodarkę. Z drugiej strony podwyższenie oprocentowania uniemożliwia utrzymująca się od prawie trzech lat deflacja, spowodowana niską aktywnością ekonomiczną.
Polska: przede wszystkim walka z inflacją
Narodowy Bank Polski rozpoczął serię obniżek stóp procentowych na początku ubiegłego roku. Do tej pory było ich 13, a główna stopa procentowa - interwencyjna - spadła w tym czasie o 12 pkt. proc. - do 7%. To, czy nastąpią dalsze cięcia, uzależnione jest obecnie głównie od stanu gospodarki.
Wcześniej bowiem NBP koncentrował się na walce z inflacją. Przykładem tego była podwyżka stóp procentowych, jaka nastąpiła w sierpniu 2000 r. Mimo wyraźnego spowolnienia gospodarki - tempo wzrostu PKB spadło z 5% w II kwartale 2000 r., do 3,1% w III kwartale - RPP zdecydowała się wówczas na znaczne podwyższenie oprocentowania.
Seria redukcji stóp, jaka nastąpiła od początku 2001 r., była przez prawie cały czas motywowana przez Radę Polityki Pieniężnej spadkiem inflacji i brakiem zagrożenia, iż nastąpi jej odbicie. Wielokrotnie przedstawiciele Rady wypowiadali się, że jej celem jest stabilizacja wartości pieniądza, a nie pobudzanie gospodarki. Ostatnio jednak również RPP w swoich komunikatach zwraca uwagę na stan gospodarki.
Zdaniem analityków, ze względu na stabilną inflację, to właśnie prognozy dotyczące ożywienia oraz dane o sytuacji w przemyśle stały się głównym powodem redukcji. Każdy sygnał, wskazujący na możliwość przyspieszenia wzrostu PKB, traktowany jest jako odsuwający możliwość cięcia stóp, za to informacje o nie najlepszym stanie przemysłu przybliżają obniżki. Mimo wszystko RPP wciąż za najważniejszy powód redukcji uznaje małe tempo wzrostu cen.
Ożywienie w Polsce jest, ale niewielkie
W III kwartale nastąpiło przyspieszenie wzrostu gospodarczego w Polsce - zgodnie twierdzą ekonomiści. Poprawiła się m.in. sytuacja w eksporcie i produkcji. Nadal nie ma jednak pewności, czy obserwowane ożywienie ma charakter trwały. Zbyt wolne odbudowywanie koniunktury w największych światowych gospodarkach pozostaje dla nas istotnym zagrożeniem.
Najbardziej optymistyczne prognozy na III kwartał mówią o wzroście PKB do 1,7%, z 0,8% w II kwartale - wynika z ankiety Reutersa. Poprawy koniunktury spodziewają się w zasadzie wszyscy ekonomiści. Lepsza ocena gospodarki to przede wszystkim efekt dobrych danych, dotyczących produkcji przemysłowej, eksportu oraz sprzedaży detalicznej. W III kwartale, według obliczeń GUS, produkcja była o 3,3% większa niż przed rokiem. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 3,9%. Eksport zwiększył się rok do roku aż o 17% (dane NBP).
Kulą u nogi polskiej gospodarki nadal jest natomiast budownictwo. Produkcja w tym sektorze spadła w minionym kwartale prawie o 10%. Dużym problemem pozostaje też bardzo wysokie bezrobocie. We wrześniu znowu nastąpił wzrost liczby osób bez pracy, a stopa bezrobocia zwiększyła się z 17,5% do 17,6%.
Powodem do niepokoju są również malejące inwestycje, bez których trudno sobie wyobrazić powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego. Ostatni kwartał był prawdopodobnie szóstym z kolei, w którym nastąpił spadek inwestycji w ujęciu rocznym. Według ostatnich szacunków IBnGR, w III kwartale przedsiębiorstwa wydały na zakup maszyn i urządzeń o 4,7% mniej niż przed rokiem. Jednak, jak zauważają ekonomiści z Instytutu, niekorzystna tendencja w inwestycjach ulega wyhamowaniu. W IV kwartale spadek powinien wynieść 3,5%, a w 2003 r. wydatki na środki trwałe mają już rosnąć.
Wśród najważniejszych czynników, które mogą opóźnić wychodzenie naszej gospodarki z kryzysu, ekonomiści wskazują ciągle niepewną sytuację na świecie. Wielu z nich twierdzi bowiem, że głównym motorem wzrostu gospodarczego w Polsce w najbliższej przyszłości będzie eksport. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja w Niemczech, które są naszym głównym partnerem handlowym. W październiku sześć czołowych niemieckich instytutów badawczych obniżyło prognozę wzrostu gospodarczego w tym kraju na ten i przyszły rok.