W środę ropa naftowa najpierw zdrożała w związku z niespodziewanym zmniejszeniem amerykańskich zapasów tego surowca. Jednak później notowania spadły do najniższego poziomu w tym roku pod wpływem wiadomości, że Irak zaakceptował rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ. Po południu za baryłkę gatunku Brent z dostawą w grudniu płacono w Londynie 23,22 USD, wobec 23,72 USD w końcu sesji wtorkowej.
W zmienionej sytuacji za mniej prawdopodobne można uznać prognozy ekspertów, którzy wzięli udział w dyskusji zorganizowanej przez Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie. Nie wykluczyli oni gwałtownego wzrostu notowań ropy, gdyby doszło do wojny na Bliskim Wschodzie. Uwzględniając najgorszy scenariusz, mogą one osiągnąć - w pierwszym kwartale 2003 r. 80 USD za baryłkę, by w drugim kwartale spaść do 60 USD, a w dalszych miesiącach do 50 USD. Stałoby się tak, gdyby doszło do zniszczenia urządzeń wydobywczych w Iraku, Arabii Saudyjskiej i Kuwejcie, a konsekwencją byłby paraliż gospodarki światowej.
Niepewność dotycząca sytuacji na Bliskim Wschodzie sprzyjała początkowo zwyżce ceny złota, gdyż zwiększyła jego atrakcyjność jako bezpiecznej lokaty kapitału. Tendencja ta została jednak odwrócona wskutek wzrostu decyzji władz irackich. Po południu złoto kosztowało w Londynie 322,15 USD za uncję, wobec 324,45 USD dzień wcześniej.
Na rynku metali kolorowych utrzymywała się niepewność przed publikacją w najbliższych dniach ważnych danych makroekonomicznych. Notowania miedzi w kontraktach trzymiesięcznych obniżyły się w Londynie do 1571 USD za tonę, z 1583 USD we wtorek.