Orange najprawdopodobniej nigdy nie zaoferuje usług z zakresu telefonii komórkowej w Szwecji, mimo że spółka do tej pory w budowę sieci zainwestowała 87 mln USD, a wcześniej obiecywała, iż łącznie przeznaczy na ten cel 2,2 mld USD. Zdaniem zarządu, bardzo trudno będzie pozyskać klientów na szwedzkim rynku, gdzie już ok. 80% obywateli posiada telefon komórkowy.

Nie bez znaczenia jest tu też z pewnością stanowisko właściciela Orange, posiadacza 84% walorów France Telecom. Ogranicza on ekspansję jednostki bezprzewodowej, starając się ograniczyć koszty i zredukować gigantyczne zadłużenie, sięgające 70 mld euro. - Słaba kondycja France Telecom powoduje, że Orange nie miałby wystarczających środków na ekspansję w Szwecji. W związku z tym jest prawie pewne wycofanie się spółki z tego rynku - powiedział Bloombergowi Matt Lewis, analityk z Daiwa Securities. Dodatkowym czynnikiem, który ograniczył plany ekspansji Orange w Szwecji, było wejście dwa miesiące temu na tamtejszy rynek norweskiego Telenoru, wskutek czego pojawił się już piąty konkurent dla francuskiej firmy. Informacji na temat możliwego wycofania się ze Szwecji nie potwierdza jednak rzecznik Orange. - Szwecja jest dla nas rynkiem priorytetowym - powiedziała Annette Gregow.

Orange na koniec września br. miał 43,2 mln zarejestrowanych klientów. We Francji spółka jest największym operatorem sieci telefonii komórkowej, natomiast w Wielkiej Brytanii plasuje się na drugiej pozycji. W pierwszym półroczu, głównie z powodu odpisów, firma miała stratę w wysokości 862 mln euro.