O sytuacji na międzynarodowych rynkach towarowych decydowały w poniedziałek w poważnym stopniu czynniki polityczne. Pojawiły się bowiem obawy, że inspektorzy ONZ, których zadaniem jest skontrolowanie irackich zbrojeń, nie będą mogli liczyć na pełną współpracę ze strony władz w Bagdadzie. To zaś groziłoby wybuchem wojny, gdyż w rezolucji Rady Bezpieczeństwa stwierdzono, że niezastosowanie się przez Irak do nowych wymogów dotyczących kontroli programów zbrojeniowych pociągnie za sobą poważne konsekwencje. Niepokój inwestorów zwiększyło dodatkowo oświadczenie sekretarza obrony USA Donalda Rumsfelda, który poinformował o próbach zestrzelenia amerykańskich i brytyjskich samolotów w rejonie, gdzie nie może operować lotnictwo irackie. Jego zdaniem, stanowiło to naruszenie rezolucji ONZ. Niebezpieczeństwo ataku na Irak pobudziło wzrost notowań ropy naftowej i po południu za baryłkę gatunku Brent z dostawą w styczniu płacono w Londynie 23,72 USD, wobec 23,35 USD w końcu zeszłego tygodnia.

Złoto staniało pod wpływem realizacji zysków przez inwestorów. Jednak wątpliwości dotyczące kontroli produkcji broni masowej zagłady w Iraku oraz obawy przed nowymi atakami terrorystycznymi sprawiły, że tendencja spadkowa została przyhamowana. Uncja tego kruszcu kosztowała w Londynie 319,20 USD, wobec 320,55 USD w piątek.

Cena miedzi przekroczyła poziom 1600 USD za tonę, dzięki sporym zakupom dokonanym przez Chińczyków. Na zmiany notowań nie wpłynęły natomiast przejściowe utrudnienia w wydobyciu miedzi przez kopalnię Antamina w Peru. Po południu za tonę tego metalu w kontraktach trzymiesięcznych płacono w Londynie 1607 USD, o 27 USD więcej niż w końcu sesji piątkowej.