- Ten wynik w pełni mnie zadowala - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. W stosunku do września produkcja zwiększyła się o 4,4%, a od początku roku - o 0,8% w ujęciu rocznym. - Od pewnego czasu patrzę tylko na dane skorygowane o czynniki sezonowe. A one wskazują, że produkcja rośnie nieprzerwanie od pięciu miesięcy, średnio o 2,8% - dodaje K. Zajdel-Kurowska. W październiku wzrost po wyeliminowaniu czynników sezonowych wyniósł 3,1%.

Analitycy z banku Pekao zwracają z kolei uwagę, że przyrost produkcji nastąpił w tych sektorach gospodarki, które dużą część swoich wyrobów przeznaczają na eksport. Tymczasem, zgodnie z ostatnimi danymi NBP, eksport był we wrześniu o 26% większy niż przed rokiem. - Świadczy to o tym, że eksport jest motorem wzrostu produkcji - uważa Jacek Wiśniewski, szef działu prognoz i analiz Pekao.

Według K. Zajdel-Kurowskiej, uzależnienie produkcji od eksportu, przy mizernym popycie wewnętrznym, może być niebezpieczne. - Jesteśmy uzależnieni od sytuacji na świecie. Dopóki tam koniunktura się nie poprawi, trudno liczyć na gwałtowne ożywienie w naszej gospodarce - mówi ekonomistka BH.

GUS opublikował również informacje o październikowych cenach dóbr produkcyjnych. Wzrosły one rok do roku o 1,7%. - Dane te w połączeniu z informacjami o wzroście produkcji świadczą o tym, że gospodarka znajduje się w fazie powolnego ożywienia i nie ma w niej presji inflacyjnej - twierdzi Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deustche Banku. - Dlatego spodziewam się, że stopy procentowe zostaną w tym roku obniżone jeszcze o 0,5 pkt. proc. - dodaje. Według analityków z Pekao, RPP zetnie jeszcze w tym roku stopy i 0,25-0,5 pkt. proc., najprawdopodobniej w grudniu.