Władze Vivendi zadeklarowały pełną współpracę z SEC oraz z prowadzącą oddzielne śledztwo federalną prokuraturą w Nowym Jorku. Odmówiły jednak ujawnienia jakichkolwiek szczegółów dotyczących sprawy.

Dzięki rozpoczęciu oficjalnego dochodzenia SEC będzie miała prawo domagać się od Vivendi udostępnienia dowolnych dokumentów oraz wzywania na przesłuchania dyrektorów firmy. O złożenie wyjaśnień będzie można poprosić także bankierów i audytorów Vivendi.

Według nieformalnych źródeł, dochodzenie SEC początkowo będzie miało podobny zakres, jak postępowanie prowadzone przez francuskie władze regulacyjne. Francuzów interesują przede wszystkim sprawozdania finansowe spółki z okresu rządów Messiera, który został zmuszony do odejścia w lipcu br. Sprawdzają obecnie dokumenty Vivendi oraz pocztę elektroniczną, aby ustalić, czy m.in. sprzedaż British Sky Services w 2001 r. nie została zaksięgowana w sposób sztucznie zawyżający zyski koncernu. Jeśli wyniki dochodzenia będą "obiecujące", SEC rozszerzy jego zakres, poszukując innych nieprawidłowości w prowadzeniu księgowości.

W końcowych miesiącach rządów Jean-Marie Messiera drugi na świecie koncern medialny wpadł w poważne kłopoty. Wzrosło zadłużenie Vivendi, co postawiło pod znakiem zapytania jego płynność finansową. Firma zaczęła wyprzedawać swoje aktywa, dzięki czemu uzyskała dodatkowe 5 mld euro. Gwałtownie spadła cena akcji Vivendi, co wywołało nerwowe reakcje inwestorów. Tylko w USA wytoczono koncernowi 16 procesów, a we Francji - jeden.