Dzięki wprowadzeniu indywidualnych kont emerytalnych, resort pracy chce umożliwić Polakom dodatkowe oszczędzanie na emeryturę. Pracownicze Programy Emerytalne, które obecnie stanowią III filar systemu emerytalnego, okazały się niewypałem. Mają stosunkowo niewielkie aktywa i mało członków. Wprawdzie planowana jest także nowelizacja ustawy o PPE, ale bez przyspieszenia wzrostu gospodarczego i spadku bezrobocia pracodawcy nie będą decydować się na ich tworzenie.
Resort pracy proponuje więc indywidualne konta emerytalne. Każdy Polak mógłby na takim koncie zgromadzić do 150% średniej płacy krajowej rocznie (obecnie byłoby to ponad 3 tys. zł). Zachętą do oszczędzania miałoby być zwolnienie zysków z tych pieniędzy z tzw. podatku Belki. Pod warunkiem że pieniądze z lokaty nie zostałyby wycofane przed ukończeniem określonego wieku.
Zaoszczędzone środki można będzie inwestować samodzielnie - za pośrednictwem rachunku w biurze maklerskim, w jednostki funduszy inwestycyjnych oraz w polisę na życie z funduszem inwestycyjnym. Resort pracy chce jednak nałożyć na te rodzaje lokat pewne ograniczenia. W przypadku biur maklerskich chodzi o określenie wysokości opłat za transakcje i prowadzenie rachunku na takim poziomie, aby właścicielowi konta opłacała się zmiana formy oszczędzania. Zapewne resort wprowadzi także ograniczenie wysokości kosztów w przypadku funduszy inwestycyjnych, w których lokowane będą środki z kont. W przypadku polis resort pracy proponuje wprowadzenie wymogu, aby co najmniej 90% wpłacanych składek była inwestowana, a pozostała część finansowała ochronę ubezpieczeniową.
Poza tym, zgodnie z założeniami, wszystkie lokaty powinny być na tyle płynne, aby można było dowolnie zmieniać ich formy. Wymaga to jednak stworzenia systemu kontroli przepływających środków, aby uniemożliwić ich przedwczesną wypłatę. To jest jednym z powodów, dla których wejście w życie przepisów o indywidualnych kontach emerytalnych ma zostać opóźnione do IV kw. 2003 r. lub I kw. 2004 r. Resort pracy chce także dać czas biurom maklerskim i funduszom inwestycyjnym na przygotowanie sieci sprzedaży. W przeciwnym wypadku przegrają one rywalizację z firmami ubezpieczeniowymi.