Reklama

Nożyczki, krawcowa i społeczeństwo

Publikacja: 22.11.2002 09:16

Ustawa o abolicji i deklaracjach majątkowych ani mnie ziębiła, ani grzała. Nie zamierzałem korzystać z jej dobrodziejstw, nie przerażały mnie wprowadzane przez nią obowiązki. Minister Kołodko sprawę traktował nadzwyczaj emocjonalnie - uderzał w stół, wsłuchując się w głos odzywających się nożyc. W środę usłyszał werdykt Trybunału Konstytucyjnego. I dokonał nadzwyczaj twórczej jego interpretacji.

Siły były nierówne. To fakt. Miałem zaszczyt uczestniczyć w seminariach prof. Safjana oraz kilku innych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W starciu z nimi na argumenty niewielu ma jakiekolwiek szanse. Wiceminister Ożóg robiła, co mogła. Ale trzeba by chyba najlepszych specjalistów od reklamy, by "sprzedać" legislacyjnego bubla. Pani poseł, reprezentująca parlament, pomyliła chyba wystąpienie przed Trybunałem z wiecem dla niezbyt lotnych wyborców. Blamaż.

Zdawałoby się, że minister finansów otrzymał lekcję pokory. Cnota jednak krytyk się nie boi. Pan minister obwieścił więc wczoraj: to społeczeństwo poniosło klęskę. Społeczeństwo, sądząc po komentarzach, jest jakby innego zdania. Ale tego minister już raczej nie słyszy.

Dzięki niemu już wiadomo, kto społeczeństwu szkodzi. Na miejscu wszystkich szarostrefowców i ukrywających majątek przestępców zorganizowałbym marsz protestacyjny przed budynkiem Trybunału. Niech sobie ci sędziowie nie myślą, że są bezkarni, wbijając nóż, albo nawet i nożyczki, w plecy osłabionej gospodarki.

Ja nawet rozumiem ministra. Chciał mieć efekty. Wyraźne i szybkie. Podobno, dysponując tymi narzędziami, w jakie fiskus jest wyposażony (i nie mam na myśli demonstrowanych publicznie nożyc), może efektywnie ścigać nieuczciwych podatników. I ściga, ale mu nie wychodzi. A minister chciał, żeby wyszło bez ścigania. Dla jego urzędników czysty zysk - efekty bez pracy, a pensja i tak się należy.

Reklama
Reklama

Szkoda zresztą, że fiskusowi nie wychodzi. Bo to jest rzeczywiście klęska dla społeczeństwa, ujarzmianego coraz to nowymi i wyższymi podatkami. Fiskus robi ponoć, co może. Zatrudnia najlepszych, z wykształceniem, doświadczeniem i zapałem do pracy. Otóż, jak dowodzi cykl artykułów na ten temat w jednej z ogólnopolskich gazet, szefową urzędu skarbowego może być osoba po zawodówce, handlującą wcześniej nielegalnym towarem, a ekspertem w sprawach VAT, w tymże urzędzie - krawcowa. Ta pierwsza pewnie z uwagą studiowałaby deklaracje majątkowe podatników, analizując, jaki towar mają na zbyciu. Ta druga jest przykładem, że w urzędach skarbowych o stanowiskach decydują kompetencje - od najniższego do najwyższego szczebla. Przecież w posługiwaniu się nożycami jest zapewne równie biegła jak minister Kołodko. A dźwięk odzywających się po uderzeniu w stół nożyc rozpoznaje bezbłędnie. Poza tym, krawieckie doświadczenie w łataniu dziur w pracach nad budżetem przydaje się bardzo. Jakość materiału okazuje się bowiem fatalna i w coraz to nowych miejscach widać prześwity.

Miałem kiedyś sąsiadkę, która zakończyła edukację na szkole podstawowej. W wieku balzakowskim zdecydowała się jednak uzupełnić edukacyjne braki. Zrobiła maturę w sześć miesięcy - były wówczas takie eksternistyczne szkoły dla milicjantów (co mnie zwykłego licealistę bardzo przygnębiało - na osiągnięcie tego samego efektu musiałem przeznaczyć ośmiokrotnie więcej czasu). Została urzędnikiem skarbowym. Po kilku latach zrezygnowała i otworzyła sklep. Interes kręci się znakomicie. Podobno nie ma żadnych kłopotów z fiskusem.Są jednak wyjątki. Moja znajoma po zakupie małego mieszkania musiała zdać bardzo, bardzo szczegółowe sprawozdanie na temat swoich dochodów i wydatków w okresie ostatnich kilku lat. Miała nawet kłopot, bo nie pamiętała, ile kilka lat wcześniej wydawała miesięcznie na jedzenie. Wątpię, aby jej deklaracja majątkowa była bardziej szczegółowa. Widać, jak się chce zdobyć wiedzę o podatniku, to można. Chciałbym więc poznać statystyki resortu finansów, ile osób publicznie oskarżanych o przynależność do mafii albo o prowadzenie nielegalnych interesów na wielką skalę, zostało wraz z rodzinami równie skrupulatnie prześwietlonych? Ile osób, żyjących oficjalnie z renty, ale na poziomie, którego mógłby im pozazdrościć niejeden milioner, zostało gruntownie sprawdzonych? Te statystyki byłyby równie interesujące dla podatników, jak ich deklaracje dla urzędników. Więc zamiast wieszczyć klęskę społeczeństwa, może by wreszcie fiskus coś dla niego zrobił.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama