Rząd proponuje, aby indywidualne konta emerytalne prowadzić mogły towarzystwa funduszy inwestycyjnych (pieniądze lokowane byłyby w jednostkach funduszy), firmy ubezpieczeniowe (inwestycyjne polisy na życie) oraz biura maklerskie (samodzielne inwestowanie w obligacje czy akcje). Najprawdopodobniej najmniej klientów pozyskają te ostatnie instytucje.
- Nie spodziewam się kolejek pod biurem, jak np. kiedyś, w czasie prywatyzacji Banku Śląskiego - powiedział Adam Atmański, dyrektor ds. produktu w ING Securities. - W znacznym stopniu będzie to wynikać z faktu, że odkładać będzie można stosunkowo niewielkie kwoty, a zainwestowanie ich w akcje może być kłopotliwe. Właściwie jedyną możliwością, jaką w tej chwili widzę, są jednostki indeksowe MiniWIG. Jednak z czasem zainteresowanie rachunkami może się zwiększyć.
Z kolei dla firm ubezpieczeniowych utrudnieniem może być przygotowanie nowego produktu - zgodnie z wytycznymi Rady Ministrów, w polisach inwestycyjnych, oferowanych w ramach kont emerytalnych, składka co najmniej w 90% powinna być inwestowana. A poza tym ubezpieczyciele muszą zapewnić płynność tego typu lokatom, aby klienci mogli dowolnie zmieniać formy oszczędzania.
- Stworzenie takiego produktu nie nastręczałoby zbyt wielu problemów - powiedziała Magdalena Jacoń, rzecznik prasowy grupy Ergo Hestia. - Jednak informacja Ministerstwa Pracy jest zbyt mało precyzyjna, aby teraz mówić już o szczegółowej konstrukcji takiego produktu - zwłaszcza w zakresie opłat z tytułu przeniesienia środków. Ma to dopiero określić właściwa ustawa. Wtedy można będzie określić taki kształt produktu, aby był on zarówno korzystny dla klienta, jak i rentowny dla towarzystwa.
Firmy ubezpieczeniowe mają dobrze rozwiniętą sieć sprzedaży. Widać to było zwłaszcza w 1999 r., gdy dzięki tym strukturom fundusze emerytalne, należące do grup ubezpieczeniowych, zdobyły większość rynku. Także teraz agenci mogą zapewnić ubezpieczycielom zwycięstwo w walce o klienta z TFI.