Proces prywatyzacji Cesky Telecom praktycznie trwa już prawie 3 lata. Jeszcze w 1999 r. pierwszymi zagranicznymi udziałowcami czeskiej spółki (27% akcji) zostały, poprzez konsorcjum TeleSource, holenderski Royal KPN i szwajcarski Swisscom. Wbrew wcześniejszym deklaracjom, firmy te nie stały się jednak nigdy właścicielem kontrolnego pakietu walorów Cesky Telecom. W sierpniu br. kolejne konsorcjum, do którego należą Deutsche Bank i duński koncern telekomunikacyjny TDC (były TeleDanmark), zaoferowało władzom czeskim 1,82 mld euro za 51-proc. pakiet akcji narodowego potentata telekomunikacyjnego. Warunkiem jest jednak także przejęcie 27% akcji od TeleSource oraz 6,5% walorów, których właścicielem jest bezpośrednio KPN. Docelowo Niemcy razem z Duńczykami chcą mieć ponad 90% walorów Cesky Telecom. Obaj potentaci nie ukrywają, że chcą wykorzystać czeską firmę do ekspansji w Europie Środkowowschodniej, która - ich zdaniem - stanie się atrakcyjnym rynkiem po przyjęciu w 2004 r. krajów z tego regionu do Unii Europejskiej.

W tym tygodniu cały proces przejęcia stanął pod znakiem zapytania. KPN i Swisscom żądają wyższej ceny za swoje pakiety. Domagają się, aby Deutsche Bank i TDC zagwarantowały im, że zapłacą za każdy walor Cesky Telecom przynajmniej 340 koron, a więc tyle samo, ile konsorcjum oferuje naro dowemu czeskiemu funduszowi - FNM - reprezentującemu Skarb Państwa. Obecny kurs akcji Cesky Telecom na praskiej giełdzie wynosi 275,5 korony. Czeskie władze żądają, żeby do dziś TeleSource podjęło decyzję o sprzedaży akcji. Jeśli się to nie powiedzie, cała transakcja może zostać zerwana.