Reklama

Ubezpieczycielom wiedzie się nieco lepiej

Firmy ubezpieczeniowe mają coraz więcej pracy przy zbieraniu składek. Powód? Spowolnienie rozwoju gospodarczego, które, zdaniem ubezpieczycieli, na tyle skutecznie odchudziło portfele klientów, że kupują polisy tylko wtedy, kiedy muszą. Paradoksalnie towarzystwom ubezpieczeniowym wiedzie się coraz lepiej, bo ich zyski rosną. Ale to wynik szukania oszczędności.

Publikacja: 27.11.2002 09:00

Wyniki finansowe po trzech kwartałach 2002 r. otrzymaliśmy od 68 firm ubezpieczeniowych na 73 posiadające zezwolenie na prowadzenie działalności w Polsce. Niektóre ze względu na zawieszenie działalności (Wuestenrot) nie chciały ujawnić stanu swoich finansów. Fińskie Sampo notorycznie uchyla się od przesyłania pełnych danych. W tym przypadku musieliśmy się ograniczyć wyłącznie do podania wartości przypisu składki i wartości kapitału zakładowego (wartość kapitałów własnych pokazałaby ogrom strat, jakie poniosła spółka). Grupa Commercial Union ujawnia tylko wyniki półroczne i roczne. W zestawieniu nie pojawiły się także należące do sopockiej Ergo Hestii Moje Towarzystwo Ubezpieczeniowe oraz amerykański Citiinsurance Polska TUnŻ. Przedstawiciele tych spółek tłumaczyli się, że prowadzą sprzedaż zaledwie od kilku miesięcy i ich wyniki nie będą miarodajne.

Światełko w tunelu

Po trzech kwartałach 2002 r., według danych nadesłanych przez 34 ubezpieczycieli majątkowych, składka przypisana brutto osiągnęła wartość blisko 10,12 mld zł. Oznacza to, że w porównaniu z końcem września 2001 r. wzrosła nominalnie o 147,3 mln zł (1,5%). To całkiem nieźle. Jeśli wyniki ze sprzedaży polis majątkowych zestawimy z 1,3-proc. średnioroczną inflacją, to okazuje się, że towarzystwa majątkowe zebrały o 0,2% realnie więcej składki niż przez dziewięć miesięcy 2001 r. Warto przypomnieć, że przez ostatnie dwa kwartały rynek ubezpieczeń majątkowych kurczył się o około 2 pkt. proc. Czy to więc początek ożywienia? Analitycy rynku mają wątpliwości. Według nich Polacy, poza samochodami, niechętnie ubezpieczają inne mienie. Mimo że ubezpieczyciele robią, co mogą, aby zachęcić rodaków do wzmożonych zakupów - wprowadzają nowe, unowocześniają stare produkty, kuszą promocyjnymi zniżkami - to składka brutto pochodząca z polis komunikacyjnych ciągle stanowi ponad 60% ogółu przypisu składki. Ta anachroniczna struktura z powodu zmniejszonej sprzedaży nowych aut (rynek samochodowy ciągle nie może odrobić nawet ubiegłorocznych, fatalnych wyników) odciska piętno na wartości przypisu składki większości zakładów ubezpieczeń majątkowych. - Księgowość ubezpieczeniowa daje duże możliwości manipulacji wynikami finansowymi. Dopóki nadzór rzeczywiście nie zabierze się za kontrolowanie firm, to podawane przez nie wyniki można traktować jako wirtualne - powiedział nam jeden z analityków rynku.

Decydują liderzy

Z naszego zestawienia wynika, że ujemną dynamikę przypisu składki brutto wykazało 11, na 34, zakładów ubezpieczeń majątkowych, które odpowiedziały na redakcyjną ankietę (choć nieoficjalnie wiadomo, że ubytek składki zanotowała Agropolisa, której nie ma w naszym rankingu). Klientów tracą zarówno największe firmy ubezpieczeniowe, jak i ich konkurenci z drugiej i trzeciej dziesiątki rankingu. Oczywiście największy wpływ na wyniki sektora ma sprzedaż PZU. Przypis składki największego krajowego ubezpieczyciela skurczył się w porównaniu z połową 2001 r. nominalnie o 0,8%, do 5,86 mld zł. Ubezpieczyciel przyznaje się, że zmniejszenie wpływów z polis związane jest z utrzymującą się stagnacją na rynku samochodowym, gdzie odnotowano 12,2-proc. spadek liczby sprzedanych nowych aut. Ubezpieczenia komunikacyjne stanowią około 75% portfela ubezpieczeń PZU, co nie mogło pozostać bez wpływu na uzyskaną wartość przypisu. O ile PZU utyskuje na zmniejszone wpływy z polis komunikacyjnych, to część z jego konkurentów świadomie ich się pozbywa. Czyszczenie portfela przeprowadza zajmujący piątą pozycję Allianz, który odnotował pogorszenie wyników na sprzedaży o 3,4% (po półroczu było to 6,1%). Restrukturyzację kontynuuje TU Daewoo, które wykazało spadek przypisu składki odpowiednio o 27%. Na drugim biegunie firm z pierwszej dziesiątki są z kolei Samopomoc, Ergo Hestia oraz Nordea, które odnotowują dwucyfrowy wzrost wartości zbieranych składek brutto. Dynamiczne pozyskiwanie rynku przez te spółki odbywa się oczywiście kosztem PZU.Lepsze wyniki

Reklama
Reklama

Wygląda na to, że towarzystwa majątkowe w dalszym ciągu starają się ciąć koszty i szukają oszczędności, gdzie się tylko da. Widać to zwłaszcza po wartości wypłaconych odszkodowań. Na koniec września 2002 r. w ujęciu brutto wzrosły one tylko o 1,1%, do wartości 5,65 mld zł. Oznacza to, że ich dynamika była niższa niż zbieranych składek (jeszcze po półroczu wzrost wynosił 3,4%). Oczywiście wytracanie dynamiki wypłacanych odszkodowań jest dobrą wiadomością wyłącznie dla właścicieli firm ubezpieczeniowych. Dla klientów oznacza to, że znacznie trudniej będzie uzyskać odszkodowanie o satysfakcjonującej wysokości. Należy spodziewać się, że ubezpieczyciele jeszcze bardziej będą chcieli przykręcić śrubę, bo logika podpowiada, żeby szukać oszczędności, tam gdzie mogą być największe (a więc w wypłatach odszkodowań i świadczeń). Czy natrafią na równie silny odpór ze strony klientów? Na razie nie widać, aby lawinowo rosła liczba skarg do urzędów i instytucji zajmujących się ochroną klientów firm ubezpieczeniowych. Może więc sukces firm ubezpieczeniowych na polu wypłat to wynik uszczelnienia systemu likwidacji szkód i ograniczania patologii. Dużym zaskoczeniem jest wzrost kosztów działalności ubezpieczeniowej firm majątkowych o 6,4%. Łatwo jednak zauważyć, że spowodowane jest to skokowym wzrostem kosztów w PZU (około 190 mln zł). Spółka tłumaczy to znaczącym obniżeniem stopy reasekuracji swojego portfela, którego efektem jest zmniejszenie wypłat od reasekuratorów.

Obniżanie kosztów przekłada się na wyniki towarzystw majątkowych. Łączny wynik na podstawowej działalności wyniósł blisko 80 mln zł, wobec 180 mln zł straty przed rokiem (choć w porównaniu z półroczem pogorszył się blisko o 30 mln zł). Zaostrzenie procedur likwidacji szkód i kontroli kosztów oraz tych dotyczących oceny ryzyka, miały zbawienny wpływ na zyski sektora majątkowego. Łączny zysk brutto wyniósł 1125,1 mln zł, zaś netto 773,8 mln zł. Oczywiście, największy wpływ na te rekordowe wyniki miało jak zwykle PZU (odpowiednio 984,5 mln zł i 702,1 mln zł), ale trzeba przyznać, że coraz więcej firm notuje zyski. Po dziewięciu miesiącach dodatni wynik finansowy w ujęciu brutto wykazało bowiem 20, a netto 19 firm. Należy mieć nadzieję, że nie są to zyski wirtualne, które wyparują po zbadaniu ksiąg przez nadzór czy niezależnego audytora.

Zjazd w dół

Na koniec września br. dział ubezpieczeń na życie odnotował wzrost przypisu składki brutto z o 8,4, do ponad 7,33 mld zł. Z pozoru nieźle, ale.... Po pierwsze, należy zauważyć, że dynamika przypisu zmalała w ciągu ostatniego kwartału blisko o 1 pkt. proc. (na koniec czerwca br. firmy życiowe wykazywały łączny wzrost o 9,2%). Po drugie, wyniki sektora nadal zniekształca Prumerica, należąca do amerykańskiego Prudentiala, która wdarła się na piąte miejsce w rankingu. Znaczna część przypisu składki tej firmy pochodzi z reasekuracji czynnej (spółka podjęła się ochrony portfela innej firmy z grupy Prudential). Gdyby nie pieniądze "sztucznie" wpompowane w spółkę, to zajmowałaby ona jedno z ostatnich miejsc w życiowym peletonie. Niestety, nieobecność w zestawieniu grupy Commercial Union uniemożliwia precyzyjne określenie wielkości wypłaconych odszkodowań i świadczeń. Z naszego zestawienia wynika, że wzrosły one o 23,5%, do około 2,75 mld zł. Należy spodziewać się, że jeśli uwzględnilibyśmy wyniki CU, to wzrost wypłat byłby jeszcze wyższy. Tylko dwie firmy odnotowały bowiem jednocyfrowy wzrost wypłat (Polisa Życie nawet 5-proc. spadek, ale ta spółka górkę wypłat miała na przełomie roku). Na szczęście wszystko wskazuje, że dynamika wypłacanych odszkodowań wyhamowuje (po pierwszym półroczu wyniosła około 40%), ale do stabilizacji jeszcze daleko. Ubezpieczyciele życiowi uskarżają się na spowolnienie gospodarcze i wynikające z tego bezrobocie czy przejadanie oszczędności przez gospodarstwa domowe. Tylko czy mają rację? Po pierwsze, PKB, a więc zamożność społeczeństwa, wprawdzie powoli, ale rośnie. Jeśli wskaźnik bezrobocia szturmuje kolejne szczyty, to znaczy to także, że wzrost PKB konsumuje mniejsza liczba osób (najczęściej tych zamożnych), a ci jak widać nie spieszą, aby się ubezpieczyć. Co gorsza, ubezpieczyciele w ostatnich latach zrobili prawie wszystko, aby zniechęcić ludzi do formy oszczędzania, jaką są polisy na życie z funduszem inwestycyjnym. Gwałtowny wzrost wypłat to efekt wcześniejszego wprowadzania w błąd klientów, którym obiecywano góry złota za tysiąc czy dwa tysiące złotych rocznej składki. Teraz właściciele polis z funduszem zniechęceni wynikami inwestycyjnymi szturmują kasy ubezpieczycieli, ratując resztki oszczędności. Czy ci zniechęceni wrócą jeszcze kiedyś do systemu. Jeśli nie, to krajowi ubezpieczyciele muszą przyzwyczaić się, że, podobnie jak na dojrzałych rynkach, składki wpływające do systemu będą pokrywać wypłaty odszkodowań.

Tną po kosztach

Według naszego zestawienia, koszty działalności działu ubezpieczeń na życie wzrosły na koniec września o 5%, do 672 mln zł (w czerwcu mieliśmy spadek o 5%). Na szczęście widać, że coraz więcej firm sprzedających polisy na życie próbuje je ograniczyć. Spektakularne, bo kilkudziesięcioprocentowe spadki kosztów zanotowały m.in. ING Nationale-Nederlanden, Credit Suisse Life & Pensions czy Zurich Życie. Redukcja kosztów (w tym wypłat odszkodowań) nie pozostała bez wpływu na wyniki finansowe sektora. Na działalności podstawowej ubezpieczyciele wypracowali po I półroczu br. 510 mln zł, wobec 406 mln zł przed rokiem. Wynik finansowy brutto sektora wyniósł blisko 629 mln zł, wobec 546 mln zł, zaś zysk netto spadł z 418 mln zł, do 304 mln zł (byłoby dużo lepiej, gdyby CU ujawniło swoje wyniki). Co pocieszające, liczba firm, które są nad kreską, jest dłuższa - wynosi już 10.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama