Program restrukturyzacji i prywatyzacji energetyki już dawno miał trafić pod obrady Rady Ministrów. Kancelaria Premiera zdecydowała jednak, że rząd będzie omawiał tylko kompletny, uzgodniony między resortami gospodarki i skarbu program. Ustalenie wspólnego stanowiska było jednak trudne. W ubiegłym tygodniu rządowy zespół ds. rynku energii elektrycznej, kierowany przez wiceministra gospodarki Marka Kossowskiego, osiągnął porozumienie.

Nie oznacza ono jednak pełnej zgody wszystkich na propozycje zawarte w programie nt. przyszłości polskiej energetyki.

- Parlamentarny zespół ds. restrukturyzacji energetyki nadal jest przeciwny planom prywatyzacji grupy G-8, które znalazły się w propozycjach przygotowanych przez Ministerstwo Skarbu Państwa - powiedział przewodniczący zespołu senator Jerzy Suchański.

Kontrowersje wzbudza także planowane powołanie grupy BOT, czyli konsolidacja elektrowni Bełchatów, Opole i Turów wraz z kopalniami węgla brunatnego. Program restrukturyzacji i prywatyzacji energetyki zakłada, że w sferze produkcji energii działać będą dwie silne grupy (właśnie BOT oraz Południowy Koncern Energetyczny) i ewentualnie kilka pojedynczych zakładów. Jednak powstanie BOT-u to połączenie najtańszego producenta energii (Bełchatów) z jednym z najdroższych w kraju (Opole). Zdaniem szefa bełchatowskiej spółki Edwarda Najgebauera, może to doprowadzić do tego, że ceny energii wytwarzanej w przyszłości przez BOT mogą być wyższe od rynkowej o 10%. Wówczas grupa ta nie będzie mogła sprostać konkurencji. Rozwiązaniem, zdaniem prezesa Najgebauera, byłoby oddłużenie firm mających tworzyć BOT, m.in. przez włączenie znacznej części zobowiązań do planowanej przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne emisji obligacji.