W środę impuls do dalszego wzrostu notowań na rynku naftowym dała wiadomość o spadku zapasów tego surowca w USA. Departament Energetyki poinformował, że są one najmniejsze od ponad dwóch lat. Jednocześnie obniżył się poziom rezerw oleju opałowego i oleju napędowego, szczególnie ważnych przed sezonem zimowym. Informacje te opublikowano w dzień po wypowiedzi sekretarza generalnego OPEC Alvaro Silvy, z której wynikało, że organizacja ta powinna ograniczyć nadmierne wydobycie, co może dodatkowo zmniejszyć podaż ropy na rynku światowym. Ministrowie państw członkowskich omówią ten problem podczas spotkania, zapowiedzianego na 12 grudnia. Odbędzie się ono zaledwie w cztery dni po ostatecznym terminie, w którym Irak powinien ujawnić szczegóły zbrojeń. W wypadku odmowy może dojść do wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie z wszystkimi negatywnymi konsekwencjami dla rynku naftowego. W atmosferze rosnącego niepokoju gatunek Brent z dostawą w styczniu zdrożał w Londynie do 25,26 USD za baryłkę, z 24,85 USD w końcu sesji wtorkowej.
Na pozostałych rynkach inwestorzy niechętnie zawierali transakcje ze względu na zaczynającą się dziś czterodniową przerwę świąteczną w USA. Notowania złota wahały się w wąskim przedziale, aby obniżyć się pod wpływem lekkiego wzmocnienia dolara wobec euro oraz zwyżki notowań na europejskich giełdach akcji. W Londynie za uncję tego kruszcu płacono po południu 317,70 USD, wobec 318,35 USD dzień wcześniej.
Ponieważ fundusze inwestycyjne, po niedawnych zakupach, najwyraźniej przestały lokować kapitały w miedź, jej ceny ustabilizowały się, z nieznaczną skłonnością do wzrostu. W Londynie metal ten w kontraktach trzymiesięcznych kosztował wczoraj 1617 USD za tonę wobec 1604 USD we wtorek.