W pierwszej połowie wczorajszej sesji akcje Vivendi Universal zdrożały o ponad 4%, do najwyższego poziomu od 4 miesięcy. Od czasu dołka w sierpniu papiery te zdrożały już prawie o 100%. W tym tygodniu francuska spółka, która stanęła na krawędzi bankructwa ze względu na zbyt ekspansywną politykę prowadzoną przez byłego prezesa Jean-Marie Messiera, poinformowała, że ma wystarczające fundusze, by ubiegać się o zwiększenie udziału we francuskim operatorze sieci telefonii komórkowej - Cegetel.
Vivendi jest właścicielem 44% akcji Cegetela. Pozostałymi udziałowcami są amerykański koncern telekomunikacyjny SBC Communications i brytyjskie firmy tej samej branży BT Group i Vodafone. Ostatnia z tych firm próbuje również przejąć kontrolę nad Cegetelem, ale sprzeciwia się temu właśnie Vivendi, dla którego ten operator należy do najcenniejszych aktywów. - Jeszcze nie zdecydowaliśmy ostatecznie, czy ogłosimy wezwanie na pozostałe akcje Cegetela - powiedział wczoraj Jacques Espinasse, dyrektor finansowy francuskiej firmy, podkreślając jednocześnie, że kryzys związany z brakiem płynności ma już ona za sobą.
Nowy prezes Vivendi - Jean--Rene Fourtou - sprzedaje niektóre aktywa spółki, wśród których znajduje się też część udziałów w firmie branży użyteczności publicznej Vivendi Environnement. Ostatnio na rynku spekulowało się, że Francuzi mogą się pozbyć działalności w branży rozrywkowej (m.in. studia filmowe i fonograficzne Universal) na rzecz amerykańskiego potentata z branży naftowej. W Polsce Vivendi Universal kontroluje 15-proc. pakiet akcji Elektrimu.