Po trzech kwartałach br. operator poniósł straty w wysokości 73,8 mln funtów. Jednocześnie skorygował dane za rok 2001 r. MyTravel przyznał, że w rzeczywistości zyski wyniosły 62 mln funtów, a nie 81 mln - jak informował wcześniej. Na pocieszenie zarząd ogłosił poważne zmiany personalne - dyrektor finansowy David Jardine oraz Richard Carrick odpowiedzialny za działalność zagraniczną spółki zostali zwolnieni ze skutkiem natychmiastowym.

Dając do zrozumienia, że teraz może być już tylko lepiej, David Crossland, założyciel i dyrektor generalny MyTravel, przyznał, że firma przeszła przez najgorszy rok w swojej historii. - Wyniki grupy są nie do zaakceptowania - stwierdził, dodając jednak, że poziom rezerwacji w ostatnich miesiącach napawa go optymizmem. W podobnym duchu wypowiada się dyrektor generalny spółki - Peter McHugh. Ubolewa, że ogłoszone w czwartek rezultaty są fatalne, i twierdzi, że firma musi się od nich oddzielić "grubą kreską" i z optymizmem patrzeć w przyszłość.

W ubiegłym miesiącu, po trzeciej już, gwałtownej korekcie prognozy zysków, akcje MyTravel w jeden dzień straciły niemal dwie trzecie swojej wartości. W czwartek rano papiery zdrożały o 16%. Może to mieć związek ze spekulacjami na rynku, że MyTravel może niebawem otrzymać oferty przejęcia od konkurencyjnych firm znajdujących się w lepszej sytuacji finansowej.