Tona miedzi kosztowała wczoraj po południu na londyńskiej giełdzie metali 1648 USD, czyli prawie o 1% więcej niż na środowym zamknięciu. Jest to cena najwyższa od początku czerwca.
Do zwiększonego popytu na ten metal przyczyniły się trwające już ósmy tydzień wzrosty kursów na giełdach akcji, co odzwierciedla oczekiwania inwestorów na poprawę koniunktury gospodarczej, a więc i zysków spółek. O pierwszych oznakach tej poprawy świadczą też najnowsze dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. Uczestników rynku miedzi szczególnie zainteresował wzrost aktywności w przemyśle i zwiększenie zamówień na dobra trwałego użytku. Jeśli dodać do tego najniższą od lutego ub.r. liczbę wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, to widać, że w USA wzrosła produkcja, a to musi zwiększyć zapotrzebowanie na miedź.
Cena ropy naftowej wczoraj prawie nie zmieniła się, bo po południu w Londynie za baryłkę gatunku Brent płacono 25,21 USD, a więc o 4 centy mniej niż w środę. Za zwyżką ceny ropy przemawiały komunikaty mete-orologiczne z USA, które przewidują, że w najbliższych dniach na wschodnim wybrzeżu będzie zimniej niż zwykle o tej porze roku. To oznacza zaś wzrost popytu na olej opałowy, a trzy czwarte jego zużycia w USA przypada właśnie na północno-wschodnie stany. Jednocześnie zapasy produktów naftowych spadły w USA w ub. tygodniu o 2,4%. Natomiast zniżkowo na ceny ropy wpływały uspokajające informacje z Iraku. Inspektorzy rozbrojeniowi ONZ w pierwszych dniach pracy nie mieli bowiem żadnych kłopotów.
Złoto staniało wczoraj, ale też nieznacznie, bo o 25 centów w stosunku do środowego fixingu. Po południu w Londynie uncja kosztowała 317,60 USD.
Rano cena była jeszcze niższa, bo umocnił się dolar i kolejny dzień rosły kursy akcji. Złoto zdrożało o 30 centów na wieść o atakach terrorystycznych w Kenii.