Ostatnia sesja nie należała do szczególnie emocjonujących. Dopiero w końcówce wyraźną przewagę uzyskały niedźwiedzie, doprowadzając do 1,2-proc. przeceny przy zwiększonych obrotach. Taki rozwój sytuacji nieznacznie pogorszył sytuację techniczną indeksu WIG20.

Z perspektywy długoterminowej można powiedzieć, że znaleźliśmy się w szczególnie ważnym momencie. Indeks największych spółek dotarł, a nawet nieznacznie przebił linię długoterminowego trendu spadkowego, powstałą z połączenia dwóch bardzo istotnych wierzchołków z marca 2000 i czerwca 2002 r. (wykres logarytmiczny).

Oczywiste było, że w tym rejonie strona podażowa będzie się bronić. Dalszy rozwój trendu w zasadzie zależy tylko od tego, czy minimalne przebicie linii trendu będzie trwałe, czy to tylko przypadek i WIG20 szybko powróci do dominującej w długim terminie bessy. Jeśli bykom wystarczy sił i po zakończeniu dość płytkiej korekty będą kontynuować dalsze wzrosty, o spadkach na dłuższy czas będzie można zapomnieć. Nadal bardzo dobrze prezentuje się wzajemny układ głównych średnich kroczących. SK-15 jak i SK-45 pną się coraz ostrzej w górę, potwierdzając trend wzrostowy.

Niestety, wygląd świec japońskich na wykresie dziennym nie jest już tak optymistyczny. Dostrzec możemy, że tuż poniżej 1250 pkt. utworzyła się silna strefa podażowa, związana z oddziaływaniem dość szerokiego okna bessy z 26 czerwca 2002 r. Nie będzie dalszych znaczniejszych wzrostów bez zamknięcia tej istotnej luki cenowej. Utworzona na wykresie tygodniowym szpulka z dłuższym górnym cieniem również potwierdza opór na poziomie 1250 pkt.

Większość z krótkoterminowych oscylatorów opuszcza strefę rynku wykupionego, dając tym samym sygnały do realizacji zysków i sprzedaży akcji. Interesująco prezentuje się dzienny MACD, który wyhamował swój wzrost na poziomie poprzedniego wierzchołka, co w przypadku dalszych spadków może przynieść złowrogą formację podwójnego szczytu. Wydaje się, że obecnie nie jest najlepszy moment na zakupy akcji i lepiej pomyśleć o zrealizowaniu zysków.